Ja tutaj nie pasuję…

Każdy z nas zastanawiał się kiedyś nad odpowiedzią na pytanie: Co ja robię tu? Wielkie chapeau bas należy Ci się, jeżeli po krótkim zastanowieniu znalazłeś odpowiedź na to pytanie. Jeśli nie, to tylko oznacza, że jesteś normalny, bo żaden człowiek na ziemi nie znalazł jeszcze sensownej odpowiedzi na to pytanie. Mam na myśli taką odpowiedź, po której nie da się już zadać pytania: Dlaczego?

Dlaczego tutaj jestem, skoro tutaj nie pasuję?

W internecie znajdziecie mnóstwo treści o tym, że warto być sobą, żeby nie popadać w schematy i żeby robić coś, co odróżni nas od reszty. Ta zasada świetnie sprawdza się w życiu towarzyskim, ale nie w pracy. W pracy musisz się dostosować, do regulaminu, do panujących, niepisanych zasad i do ludzi, z którymi będziesz pracował, bo przecież jesteś tu nowy. Problem w tym, że to wcale nie jest takie proste, jak się wydaje. Zwłaszcza kiedy:

  • jesteś mężczyzną
  • zaczynasz pracę w przedszkolu
  • pod opieką masz tylko i wyłącznie dzieci niepełnosprawne intelektualnie i dzieci z autyzmem
  • pracujesz z samymi kobietami

Jedyne co można zrobić to zapomnieć o jakimkolwiek dopasowaniu. Głównie z jednej, ważnej przyczyny. Jak już pewnie niektórzy z was zdążyli zauważyć i doświadczyć; kobiety i dzieci z niepełnosprawnością intelektualną mówią w zupełnie innym języku. 

To jest trochę tak, jak z puzzlem, na który czeka wolne miejsce, ale za chiny nie da się go dopasować, bo brakuje wgłębienia, albo wypuklenia z jednej strony. Nie zrozumiesz dlaczego ani co autor miał na myśli. Musisz przyjąć, że tak ma być i koniec, albo zrobić z tym puzzlem coś innego. Na przykład odrysować go na ścianie w skali makro.

Ten puzzel tutaj nie pasuje

Musisz podjąć działanie, dokładnie takie jak wszyscy, ale po swojemu, bo mniej więcej tak myśli dziecko. Przecież człowiek może mieć zielony nos, granatowe nogi i czerwoną twarz. Od opalania na przykład. Czemu nie? Tak naprawdę to jest ten moment, w którym zaczyna się prawdziwe życie i prawdziwa nauka „co zrobić, żeby było dobrze?”. Można na przykład się rozpłakać, zamiast powiedzieć: chcę grającą zabawkę, albo chcę chlebek. W końcu to też jest jakiś sposób komunikacji ze światem. Szczerze mówiąc, to ten sposób jest nawet całkiem kreatywny, bo musisz się nieźle nagłówkować, żeby po kilku chwilach odkryć, o co tak naprawdę chodziło. Dla kogoś kto widzi taką akcję pierwszy raz w życiu na oczy, jest to niczym język chiński-nie do przeskoczenia, ale…
Człowiek z czasem do wszystkiego jest się w stanie przyzwyczaić. I jeśli mam być szczery, to mnie ten chiński odpowiada. Powiem wam więcej. Po dwóch miesiącach, nie wiem, jak miałbym teraz funkcjonować na przykład: w masowej szkole, z dziećmi, które wszystko rozumieją i wszystkie swoje potrzeby wyraźnie komunikują. Przecież to jest nienormalne 😀 

Nie pasuję, ale jestem

Dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, z autyzmem i innymi specyficznymi zaburzeniami zaznaczają swoją obecność komunikatem: „Nie pasuję, ale jestem”. Nie zrozumiesz, dlaczego ciągle proszę o tę samą zabawkę, albo dlaczego jem suchy chleb bez żadnego smarowidła, serka i innych dziwactw. Wiedz tylko, że jeśli tego nie zaakceptujesz, zrobię ci aferę na całą salę.” 

I zrozum tu człowieku dziecko…:D

W związku z powyższym, mamy w przedszkolu konflikt tragiczny, ponieważ nauczycielki myślą inaczej niż dzieci, dzieci myślą inaczej niż nauczycielki, a ja myślę jedno-pudełkowo,jak mężczyzna, czyli inaczej niż nauczycielki i inaczej niż dzieci. I tak się niepełnosprawnie żyje, pracuje i nie pasuje w przedszkolu specjalnym.