Ubogiemu pieniądze nie pomogą

Pięć lat temu o tej porze stanąłem po raz pierwszy przed podjęciem jednej z ważniejszych decyzji, jaką był wyjazd z domu na studia. Niby taka zwyczajna rzecz, bo dziś coraz więcej młodych ludzi wyjeżdża studiować do innego miasta, ale jednak przysparza wielu dylematów. Kluczowym z nich są oczywiście pieniądze (o których już kiedyś pisałem), bo ja sam znam pojedyncze osoby, które mając 19 lat, utrzymują się same na studiach. Faktem jest, że to najczęściej na studiach, my, młodzi ludzie zaczynamy poważnie myśleć o pieniądzach. I się zaczyna: szukanie dorywczej pracy, chodzenie do sklepu na promocje i pożyczanie od znajomych w zamian za mniej wytrawne napoje.

Pieniądze mają swoją wartość

Na studiach istotną wartość podczas sesji miały dla mnie oceny w indeksie. Zwłaszcza te, które zaczynały się do liczby 3. Dziś ten etap mam już za sobą, więc coraz bardziej zaczynają się dla mnie liczyć pieniądze. Nie czarujemy się, każdy z nas wie o tym, że to właśnie z pieniędzmi związane są największe dylematy. Podjąć tę pracę, czy szukać innej? Jechać PKS-em, bo szybciej, czy może pociągiem, bo taniej? Kupić jedne spodnie za 100 zł, czy dwie pary po 70 zł? Nie odpowiem wam na te pytania, bo to by było bez sensu. Przecież i tak każdego z nas spotykają inne sytuacje w życiu i nie ma na nie jednego, idealnego rozwiązania. 

Mimo to jedno jest pewne: zawsze, kiedy chodzi o pieniądze, pojawiają się dylematy. Myślę, że te dylematy związane są również z tym jaką wartość mają rzeczywiście pieniądze, a jaką wartość my sami im nadajemy. Inna sprawa, że dużo też zależy od tego, jak zdefiniujemy osobę biedną i osobę bogatą. 

Jak myślałem nad koncepcją tego tekstu, to doszedłem do wniosku, że przecież można być zarówno bogatym jak i ubogim. Można mieć pieniądze i nie wiedzieć czym jest bogactwo, ale można też ich nie mieć, żeby zawsze wystarczyło do 10, ale być szczęśliwym dzięki dobremu zdrowiu, wspaniałej rodzinie, czy nawet dzięki temu, że właśnie dostałeś dzień wolnego w pracy. Moim zdaniem człowiek ubogi to nie tylko ten, który ma niewiele, ale też ten, który nie potrafi docenić tego, co ma. A takich ludzi jest dzisiaj wiele. Myślę sobie, że nawet każdy z nas miał w życiu taką sytuację, w której mógłby się do tej kategorii zaliczyć. 

Pieniądze są na pięć minut

Z pieniędzmi zawsze mamy ten sam problem: jak dostaniemy palec, to chcemy mieć całą rękę. Niezależnie od tego ile byśmy nie zarabiali, to pieniędzy zawsze będzie za mało i zawsze przydałoby się mieć więcej. Tak się nieszczęśliwie składa, że to „więcej” niestety nie ma końca. 

Chęć bycia bogatym jest jak nałóg. To taka chwilowa przyjemność, którą chciałbyś mieć na stałe i wydaje ci się, że to możliwe. Zaczynasz wymyślać nowe sposoby na zarobienie pieniędzy, chociaż tak naprawdę zapomniałeś po co? Nie liczy się też już to, żebyś mógł sobie kupić kurtkę, która naprawdę jest ci potrzebna, ale to, żeby po prostu coś kupić. I w jednej chwili stajesz się uboższy nie o kilka zer, ale o wiele, wiele więcej.

Bogactwo to nie pokazanie tego ile masz, ale jak potrafisz to wykorzystać

Pieniądze to dzisiaj jedna z podstawowych rzeczy, bez której trudno normalnie funkcjonować. Niestety wielu ludzi nadal wierzy w mit, że jeśli będziemy ich mieli więcej, to będzie nam się zło lepiej. Tylko powiedzcie mi, gdzie jest granica, która kończy to „więcej”? No właśnie…nie ma!

Nie ma też żadnego podręcznika, który powie ci, ile powinieneś zarabiać, ani co powinieneś robić, żeby być szczęśliwym. Jest za to coraz więcej poradników o tym, jak wykorzystać do szczęścia to, co już masz. Oczywiście przeczytanie dziesięciu w 2 miesiące nie ma żadnego sensu, ale znalezienie jednego zdania, które możesz zastosować jako radę już tak. A zamiast zastanawiać się, czy jesteś biedny, czy bogaty, lepiej po prostu żyj tu i teraz.

ps. A waszym zdaniem jak rozpoznać czy ktoś jest bogaty, czy raczej ubogi?