Nie ożenię się z popielniczką

To nie będzie tekst w stylu łatwych, miłych i przyjemnych. Miło to było poczytać o Kopciuszku, chociaż i on miał za zadanie nam pewne rzeczy uświadomić. Tylko że historia Kopciuszka była w gruncie rzeczy szczęśliwa, a ta dzisiejsza nie będzie. Od razu Wam mówię; nie nastawiajcie się na żaden Happy end, bo nawet znajomość mojego nazwiska Wam nie pomoże. Zresztą nie będzie to miało dzisiaj nic do rzeczy. Będzie za to o przyszłości, która mnie czeka, a może nie tylko mnie, będzie trochę o zatruwaniu życia sobie i innym. Będzie też jak zwykle o zasadach, o których oczywiście mało wiem i prędko się nie dowiem, z prostego powodu…

Nie ożenię się z kobietą i popielniczką

No może; z kobietą która pali tyle papierosów, że metaforycznie, choć kontrowersyjnie moża by ją porównać z popielniczką. Dlaczego ją a nie jego? Głównie dlatego, że jestem meżczyzną i piszę z męskiego punktu widzenia. Pisanie o mężczyznach, z punktu widzenia mężczyzny jest za mało rzeczywiste jak dla mnie.

Mogę powiedzieć, że warto być chrześcijaninem, choć dobrze wiecie o tym, że takie słowa, które padają z moich ust, nie będą prawdą. Mogę zasugerować ludziom, żeby wyrzucili z domu lalki Barbie, ale i tak mnie nikt nie posłucha, bo przecież dziecko musi mieć się czym bawić. I zawsze myślałem, że jak będę pisało o kimś, to ludzie będą czytać, będą wchodzić na bloga po hasłach z kosmosu i oczywiście będą się nie zgadzać, bo mają do tego prawo. W końcu chodzi też o ich życie. Moje życie i moja sprawa, skończy się w momencie, kiedy będę chciał założyć rodzinę. Przede wszystkim dlatego, że zaczyna się zbiorowa odpowiedzialność za drugie życie, a ja nie życzę sobie, żeby ktoś zatruwał moje. To tyczy się tak samo kobiet jak i mężczyzn. Nie wyobrażam sobie życia, w którym dzień bez papierosa to dzień stracony, gdzie obiad zamienia się w paczkę dotleniaczy. 

Ciekaw jestem; jakby tak zamiast obiadu, przez trzy dni podawać „chmurze dymu” paczkę papierosów. Ile by wytrzymał? Jak obstawiacie? To jest taka bardzo kiepska forma porównania, jak czuje się człowiek, dla którego Twoje towarzystwo kończy się palpitacyjnym atakiem kaszlu. Takim, że prawie płuca można wypluć, ale co to, kogo obchodzi. W końcu to moje życie i moja sprawa. To ja zdecydowałem się na bycie popielniczką. Tak! Popielniczką, bo człowiekiem, kogoś kto zaczyna dzień od papierosa i kończy z papierosem nazwać nie można. 

Z kobietą i popielniczką jest jak z moją emeryturą

To na co pracowałeś, zobaczysz może po śmierci. Wizja emerytury dla ludzi młodych na tę chwilę jest marna, bo przecież należę to grupy tych, którzy jej nigdy nie zobaczą. I to jest chyba najważniejsza rzecz, która łączy się z byciem popielniczką. Tego, że nią jesteś, też prawdopodobnie za życia nie zobaczysz. Po prostu Ci mózg prędzej wypali.

Najbardziej szkoda mi nie popielniczki jako rzeczy, czy człowieka-smoka a ludzi, którzy muszą z nią żyć. Chociaż wróć…nie muszą, tylko chcą. 

Wiecie jakie kobiety najbardziej podziwiam? Takie, które potrafią w tym momencie postawić na swoim, które widzą to zagrożeniem smogiem pierwszego stopnia. Podziwiam te kobiety, które potrafią powiedzieć:

Wybieraj! Albo ja, albo ona!

Pytanie tylko co jest tańsze w utrzymaniu? Albo co się bardziej opłaca. No bo sami przyznacie, że mówienie do paczki papierosów: „Wiesz, brakuje mi Ciebie w łóżku…” brzmi słabo, bardzo słabo. Z drugiej strony nie zawsze da się wybrać, bo nie zawsze warto.

Z popielniczką nie można mieć zdrowej relacji

Nie można mieć zdrowej relacji ani z popielniczką, która leży na stoliku, ani z tą o której piszę przekornie, mając na myśli palącą jak smok kobietę. Teraz nie chodzi mi już tylko o to, ile ten małżeński trójkąt ze sobą wytrzymał, ale o to, co komu szkodzi bardziej. A szkodzi przede wszystkim dzieciom. Pomijając już fakt, że nawet bez popielniczki w domu można zostaż biernym palaczem, to nie wyobrażam sobie zatruwać życia własnym dzieciom. Szczerze?

Myślę sobie, że kobiety, które nie potrafią swoją jednostką centralną tego ogarnąć, po prostu nie powinny mieć dzieci. Co prawda niby są jakieś tam dziwne głosy, które mówią, że jak kobieta odstawi fajki odpowiednio wcześnie, to dziecku nie powinno zagrażać żadne niebezpieczeństwo. Moim zdaniem to głupota. Przecież dziś nikt, nigdy nie może być pewny, czy dziecko urodzi się zdrowe, więc po co je jeszcze bez sensu, niepotrzebnie narażać?

Z popielniczką się nie wygląda

W sumie to nie powinienem tak mówić, bo to przecież niepedagogiczne. Z popielniczką, tak jak z człowiekiem się nie wygląda, tylko po prostu się jest. Wróć! Popielniczkę w domu się ma, ale z drugim człowiekiem, którzy pali tak, jakby miał się z tą popielniczką utożsamiać się jest, się zyje i funkcjonuje. No dobra, a teraz prawdziwa wersja wydarzeń; Kobieta z papierosem w ustach nie dość, że nie wygląda, to jeszcze śmierdzi (Mężczyzn wyjątek od reguły nie obowiązuje). Obojętnie ile by tych perfum na siebie nie wylała i ile by one nie kosztowały, to nic jej nie pomoże, bo palacz po prostu śmierdzi. Tu nie ma co dyskutować, takie fakty. 

Teraz tak już totalnie z punktu widzenia mężczyzny; Widzisz kobietę, ten wymowny ruch głową, włosy odsunięte na jeden bok. Ubiór też niczego sobie, bo podkreśla tylko to, jak pięknie wygląda. Patrzysz na nią jak na zwierciadło i w tym momencie ona zaczyna się uśmiechać, a Twoim jedynym odruchem jest odruch wymiotny. Naprawdę, gdybyś mógł, dałbyś jej na tego dentystę. Tylko skąd masz pewność, że nie wyda tego na fajki?