Moje zeszłoroczne postanowienia

Nowy Rok to taki dziwny czas, kiedy wszyscy mówią sobie: teraz mogę zaplanować to, to i jeszcze tamto. Mamy Nowy Rok, więc wszystko to co stare, to co nie wyszło, zostaje za drzwiami i nie warto się tym przejmować. I ludzie robią kolejne mocne postanowienia poprawy, z których niewiele wynika i jeszcze mniej wychodzi. A wiecie, co jest najlepsze? Że Blogerzy też tak robią, tylko dopóki nie opublikują tego na swojej stronie, to nikt o tym nie wie. Nikt poza…stałymi czytelnikami. Dlatego właśnie tym wpisem chcę podziękować wszystkim tym, którzy mnie czytają, obserwują, tym, którzy komentują, bo ten blog to przecież Wy! Żeby Wam to jeszcze bardziej uświadomić, pokażę Wam jak wiele Narwanemu udało się dzięki jego fanom osiągnąć. A tak właśnie wyglądają…

Moje zeszłoroczne postanowienia

Zaczęło się bardzo dramatycznie, a nawet historycznie. W styczniu tamtego roku pojawili się na tym blogu pierwsi Rycerze i pierwsze Damy, chociaż akurat tymczasowo płeć piękna została zepchnięta na drugi plan. Jak się później okazało, kryzys rycerskości przyniósł daleko idące skutki, aż po dzień dzisiejszy, tylko że już w grach. Pamiętajcie, że zanim kupicie dziecku komputer, warto zainwestować w zwykłą planszówkę taką, która uczy przy okazji kultury.

A propos kultury też zdarzyło mi się o tym wspomieć na blogu. Może temat nie pachniał zbyt ładnie, ale za to miał wzięcie. Dobrze, że to był tekst, a nie człowiek, bo inaczej nikt by tego smrodu nie wytrzymał. Zresztą tu nie chodzi tylko o smród, ale o Twoje pięć minut, kiedy ludzie decydują; albo są z Tobą, albo przeciw Tobie, dlatego trzeba wiedzieć jak ten czas wykorzystać. Na szczęście koniec stycznia był dużo bardziej optymistyczny i miejmy nadzieję, że zdanie: „Ludzie się zmieniają„, jest prawdziwe.

Postanowienia (nie)Walentynkowe

Niezależnie od tego, jakim kto jest człowiekiem, czy śmierdzi, czy nie śmierdzi; Obrażać trzeba umieć i trzeba wiedzieć kiedy. Moim zdaniem konstruktywna krytyka zawsze jest potrzebna, ale wiadomo, że wielu ludzi ma z tym dzisiaj problem. Tak samo, jak z pracą. Teraz patrzę na to z lekkim niedowierzaniem, ale na trzecim roku studiów pisałem o pracy (zawodowej)!

Na szczęście nie samą pracą człowiek żyje i tak samo dziecko nie samą szkołą. I tu pojawia się wakacyjny problem: Wysłać dziecko na obóz, czy nie? No cóż, to chyba już zależy tylko i wyłącznie od rodziców i od sposobu wychowania, a że dziś nie jest już ono tak bardzo tradycyjne, to i o tradycjach napisałem parę zdań (Oczywiście wszystko z nutką sarkazmu).

Postanowienia (nie)prezentowe

Marzec w zeszłym roku wszystkim albo przynajmniej większości kojarzył się z Wielkanocą, świątecznymi przygotowaniami i oczywiście prezentami! No, bo przecież prezenty to najważniejsza część Świąt. A potem co? Trzy dni i koniec? Tak nam się tylko wydaje. I takim sposobem od dawania świątecznych prezentów dojechaliśmy aż do dziecięcej, czy raczej młodzieżowej samodzielności. Niech Was tylko hasło „samodzielność” nie zmyli, tak samo, jak zmyliło nas już nieraz pierwsze wrażenie.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, bo co jeśli kolega z ławki, z pracy, ma na imię Hiacynt? No właśnie…dlatego wybierając imię dla dziecka, warto pomyśleć o nim, a nie o sobie. Na szczęście imię to nie wszystko, bo dużo bardziej liczy się to jaki masz charakter i czy potrafisz powiedzieć „Przepraszam”. Tutaj dochodzimy już powoli do takich problemów, jak porównywanie się, porównywanie nie tylko tego, która zupa była lepsza, ale porównywanie tego wszystkiego, co dzieli nasze pokolenia. Wniosek jest prosty! Nie warto się porównywać, bo nawet wzrost dzisiaj nie ma znaczenia! Dużo większe znaczenie ma za to decyzja o kupnie dziecku butów na rzepy i o konsekwencjach niekupowania butów na wiązanie. Bo tutaj już nie chodzi tylko o wygodę rodziców, ale o motywację dziecka do nauki wiązania sznurówek.

O wyręczaniu i nie tylko

I znowu przyszedł maj, zrobiło się na blogu gorąco. A, że w maju wszyscy się budzą, bo przecież matura, bo trzeba zdać, to przydadzą się jakieś korepetycje za pięć dwunasta. No, a jak nie zdam? Co wtedy? Co ja ze sobą zrobię? Nie będę mógł popatrzeć rodzicom w oczy, a sąsiedzi to już na pewno mnie wyśmieją. A pomyślał ktoś może o korepetytorach? A po co? Kto by się tym przejmował. Przecież młodsze dziecko ma za tydzień Komunię, a to kosztuje mnóstwo czasu, nerwów i pieniędzy. I w takich krytycznych momentach niektórzy dochodzą do wniosku, że już lepiej być niepełnosprawnym, bo wtedy wszystko robią za Ciebie. Tak się wszystko ładnie i pięknie toczy, do czasu, aż nie pójdziesz na studia i nie każą Ci decydować, czyli wybierać promotora. Wtedy już nawet rodzice nie pomogą. Nie pomogą rodzice ani żadne pieniądze. A jeśli już o pieniądzach mowa, to zastanawialiście się, ile jest warte 5zł? Może warto o tym pomyśleć.

Trochę postanowień o relacjach

No dobra, nie samym myśleniem człowiek żyje, czasami trzeba się też do ludzi odezwać. Nie! Nie tak na odczepnego: cześć, część. Wiecie, jaki mamy dzisiaj największy problem? Ludzie, którzy ze sobą rozmawiają, nie patrzą sobie w oczy. To, o jakiej relacji my mówimy? Pewnie macie już dość; tu relacje, tu pięć złotych, krytyka butów. No to jedziemy dalej.

Dalej jest tylko gorzej, bo Kowalski, który miał piątkę przy tablicy, nie potrafi koledze z ławki uratować życia. Dlaczego? Bo Pierwsza Pomoc w szkole i w życiu, jak wygląda, tak wygląda. A na pozór wydawałoby się, że wszyscy chcemy pomagać. Smutna prawda jest taka, że zamiast pomagania, kończy się na porównywaniu. I tego uczy nas dziś szkoła. Jeden chce być lepszy od drugiego, mieć lepsze wyniki w nauce, jeździć lepszym autem, dostać szybciej awans. A potem co? A potem najlepszy kolega z ławki udaje, że Cię nie zna.

Wzory, nie tylko na matmie

Dalsza część wakacyjnej przygody z tym blogiem to łamanie wzorów. Zaczęło się oczywiście od burzliwej dyskusji, od której aż wrzało na fejsbukach. A wszystko to wina (pseudo) modelek w programach TV. Na szczęście ta burza nie trwała zbyt długo, bo na przełomie lipca i sierpnia Narwany pojechał do Krakowa. Uważam, że było warto! Po tych paru dniach u obcych ludzi i pod namiotem, ale też z przybijaniem setek piątek z obcymi ludźmi doszedłem do wniosku, że Polacy nie potrafią się bawić. Czy jest jakiś winowajca? Oczywiście, tylko że zbiorowy, więc proces może być niemożliwy. Zresztą gwiazdy, które za to obwiniamy, jakiekolwiek by nie były, mają swoich prawników.

Tym sposobem skończyły się wakacje. Młodzież poszła do szkół, dzieci do przedszkoli, a nauczyciele zabarli się za wychowywanie cudzych dzieci. Za to już należą się im wielkie brawa, a jeszcze większe dla tych, którzy od lat pracują z niepełnosprawnymi, bo ten człowiek, to nie jest, jak twierdzą niektórzy (pseudorodzice) niewychowany bachor. Tylko co z tego? Co z tego, że rodzice, nauczyciele i wszystkie placówki wychowawcze powinny ze sobą współpracować, skoro dziś człowiek, człowiekowi wilkiem. Wilkiem do tego stopnia, że nawet przy rekrutacji na studia będziesz musiał poruszyć niebo i ziemię, żeby się dowiedzieć, czy będziesz miał potrzebne Ci kwalifikacje, po ich skończeniu.

Nawet nie wiem, kiedy i przyszedł październik. Miesiąc, w którym wszyscy zaczynają zakładać już zimowe ubrania a rękawiczki są najlepszym prezentem. No własnie, rękawiczki. A nie może przypadkiem nowe PS4? Wszystko zależy od priorytetów.

Trudne postanowienia studiowania

Jak już jesteśmy przy priorytetach, to może warto raz na zawsze rozwiązać dylemat, czy warto iść do akademika na studiach. Wszystko ma oczywiście swoje plusy i minusy, ale… Może właśnie w akademiku spotkasz jakiegoś obcokrajowca z wymiany i nie będziesz musiał się tłumaczyć: Dlaczego nie nauczyłem się angielskiego. Gorzej, jeśli chodzi o obecność na WF-ie. Na studiach WF, to już naprawdę nie przelewki, tylko skąd możesz o tym wiedzieć, jak przez 12 lat szkoły nie miałeś wf-u. Jedyne, na co mogłeś liczyć to rywalizacja na sali gimnastycznej.

Jak już jesteśmy przy sali gimnastycznej, to pamiętacie może jeszcze szkolne dyskoteki, które się tam odbywały? A pamiętacie też zapełnione krzesła i puste parkiety? To mam propozycję; wyrzućmy krzesła z imprezy. Za pierwszym razem skończy się to pewnie szybkim powrotem do domu, a w poniedziałek? Znowu do szkoły. I nawet nie będziesz mógł powiedzieć, co Ci się na tej dyskotece podobało, a co nie. Jedyne więc co Ci zostaje to poplotkować z kolegą w ławce o dziewczynie, która Ci się podoba, ale z nią nie zatańczyłeś, bo przecież to Zośka jest noo.

I jak tu dyskutować, jak tłumaczyć, jak mówić o postanowieniach?

Żaden z nas nie pomyślał wtedy na tej dyskotece, że może za kilka lat będzie jeździł z Zosią jednym autem do szkoły. No właśnie, jeździł autem. Byle tylko nie jako kierowca, bo naprawdę szpanować to można zegarkiem. Tylko tu znowu wychodzi problem wzorców. A jakie my dzisiaj mamy wzorce, skoro na miesiąc przed świętami 80% dziewczynek życzy sobie dostać lalkę barbie?

  • Ciekawe rozważania. Powodzenia w Nowym Roku.

    • Mam nadzieję, że w nowym roku znajdą się jeszcze ciekawsze 🙂

  • Natalia Jaranowska

    Z tym niepatrzeniem sobie w oczy masz rację…Powodzenia w realizacji planów and happy new year from New Zealand! 🙂

    • Może nie powienienem mówić, że polecam, ale na pewno warto pomysleć trochę nad problemem dzisiejszych relacji 🙂

  • O, ekstra pomysł na podsumowanie! Chyba musiałeś się trochę napracować przy tym wpisie, co nie?

    • Najgorsze było towieranie kolejnych kart i ten moment kiedy uświadamiasz sobie: „To ja coś takiego napisałem?” 😀 Dobrze, że nie piszę co trzy dni 😀

  • Podsumowanie pierwsza klasa 🙂 Zrobione z pomysłem 🙂

    • Dziękuję 🙂 Pomysł dzisiaj to podstawa 🙂

  • Dobry pomysł na wstawienie linków do najlepszych artykułów 🙂
    [przy okazji – jest wtyczka, która zamienia linki na obrazki z miniaturą wpisu – myślę, że tutaj to by się genialnie sprawdziło 😉

    • Jak się nazywa? 🙂 Uchyliłeś rąbka tajemnicy i zniknąłeś ;).

      • Chyba „Easy Video Player” (chyba, bo być może WordPress ma wbudowaną taką funkcję sam w sobie).

    • Zainstalowałem ,ale chyba muszą ją dopiero rozpracować. Póki co, sama z siebie nie działa.

  • Po tym podsumowaniu widać jak dużo pracy włożyłeś w zeszłym roku w prowadzenie bloga. Szacun!

    • Mam nadzieję, że w tym roku nie będzie gorzej. I oczywiście, że Mocna Grupa Blogerów nadal będzie mi w tym pomagać. Dzięki za wsparcie!

  • W końcu coś innego :D.
    Hiacynt to naprawdę nie najgorsze imię :). Ciekawa jestem, ile dzieci w 1 klasie podstawówki wie, że są takie kwiatki :).

    • Ja jestem ciekaw, czy dzieci prędzej by wiedziały, że są takie kwiatki, czy może, że jest takie imię 🙂

  • Całkiem ciekawe podsumowanie 🙂 Ale ja piszę co 2-3 dni i nie mam odwagi zrobić takiego u siebie…

    • Na Twoim miejscu też bym chyba tego nie robił. Ewentualnie, jakbyś chciała stracić dwa dni życia, to już masz pomysł gotowy 🙂