Czasami warto zostać Kopciuszkiem

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być bogatym? Albo inaczej; czy ktoś z nas, mógłby o sobie dziś powiedzieć, że jest bogaty. Że ma wszystko i nic więcej mu już do szczęścia nie potrzeba? Że znalazł w końcu ten stan, kiedy człowiek czuje się naprawdę szczęśliwy, spełniony? Czy to w ogóle jest możliwe?! Myślę, że nie. Ba! Jestem tego pewien, bo przecież, to ten stan, kiedy masz wszystko i możesz tylko brać od życia, co Ci się żywnie podoba. Możesz… Przede wszystkim nie liczyć drobnych w portfelu (jeśli jesteś studentem), banknotów (jeśli nie przekonuje Cię plastik w kształcie prostokąta), albo po prostu dni do wypłaty. Piękna wizja, prawda? Móc się nie przejmować pieniędzmi, bo i tak nie mają one większego znaczenia. To co? Próbujemy na jeden dzień stać się Kopciuszkiem? 

Historia z Kopciuszkiem

Przecież to bez sensu. Po co robić z siebie biedaka, kiedy tak naprawdę możesz mieć wszystko. Wystarczy tylko postawić na swoim. Tak… Macie rację; pominąłem ten fakt, że Kopciuszek miał upierdliwą macochę, równie nieznośne siostry i ojca, który śpiewał tak, jak mu zagrały.  Dziewczyna, która nie ma żadnych praw, tylko same obowiązki. Młoda kobieta, której jedynymi przyjaciółmi są zwierzęta. Dzisiaj pewnie zdiagnozowaliby jej jeszcze Schizofrenię.

A ja mam wrażenie, że Ona jako jedyna z tej specyficznej rodziny była szczęśliwa (Pomijam już fakt, że jedyna normalna). Nie, wcale nie dlatego, że miała całą masę obowiązków i nie wiedziała, w co ma ręce włożyć. Zaraz mi tu ktoś wsadzi kij w mrowisko i powie: Spróbuj pracować dzień, w dzień, od rana do nocy, nie dostawać w zamian ani grama „dziękuję” i kłaść się spać szczęśliwym. Fakt, ta dziewczyna musiała mieć piekielne życie (Przynajmniej tak na chłopski rozum). Piekielnie trudne i uciążliwe a z drugiej strony…umiała się cieszyć z banalnych rzeczy. Odłóżcie na chwilę na bok fakt, że: Ona nie miała wyboru. Może właśnie dzięki temu, że go nie miała, potrafiła się cieszyć życiem. A my dzisiaj potrafimy tylko narzekać. Bo to taka nasza cecha narodowa

Ciągle tylko narzekamy

Ciągle tylko coś nam nie pasuje, czegoś mamy za mało, za dużo, za brzydkie, za stare, za ciężki wybór. A czasami tak po prostu szukamy szczęścia albo okazji, bo nas na to stać. Nie widzę w tym nic złego, bo skoro ludzie (studenci też) pracują, to czemu nie mają później z tego nie skorzystać, nie umilić sobie jakoś życia. Proszę bardzo. Nie mam nic przeciwko wysokim zarobkom, czy dodatkowym źródłom dochodu (I tak czeka na to wszystko podatek). Mam tylko jedno „ale” przeciwko ludziom, którzy nie potrafią powiedzieć STOP i tym, którym WIECZNIE mało, wiecznie coś nie pasuje. 

Sam też czasami narzekam. No wiecie; przy 1,65m znalezienie choćby pary spodni graniczy z cudem. Tylko że w gruncie rzeczy; mam w czym chodzić. Mam gdzie spać, mam co jeść, stać mnie nawet na to, żeby zafundować sobie jakiś wypad na miasto, na shopping (choć i tak najczęściej wychodzę z niczym), czy na imprezę. Nie chodzi mi o to, że teraz każdy z nas niech najlepiej zostanie ascetą, ale o uruchomienie czasami takiej istotnej części naszego ciała, jaką jest MÓZG.

Nie musisz być Kopciuszkiem i nie musisz mieć wszystkiego!

Najgorzej to jet być taką osobą, która nauczona jest tylko brać. Taki człowiek „A masz”. „A masz to, a masz tamto?” Ciągle od Ciebie oczekuje, że coś mu dasz, bo przecież: TO MU SIĘ NALEŻY. Od dziecka nauczony był, że dostanie zabawkę, którą chce, najlepszy prezent na Komunię, najlepsze ciuchy, najlepszy samochód. I wytrzymaj tu potem z takim w klasie/ na studiach/  w pracy/ w rodzinie. Brać to tak, ale od siebie coś dać, to już nie. 

Czasami lepiej nie dostać nowego iPhona, a dostać dwie pary butów na zimę. Jak Ci się poszczęści, to w butach pochodzisz trzy sezony, a iPhon za 3 miesiące już będzie stary, niemodny, zużyty i porysowany. Kopciuszek może nie miała fury pieniędzy na koncie w banku, pewnie nie miała nawet konta w banku, bo po co? Tylko że Kopciuszek miała radość; chociażby z zerwanych polnych kwiatów, gdzieś po drodze. A my?