Wyrzućcie z domu lalki barbie!

Święta oficjalnie dobiegły końca, chociaż okres Bożego Narodzenia, jako ten, kiedy śpiewamy kolędy, jeszcze nie. Wiem, że każdy z Was ma swoje życie i średnio interesuje was to, co dzieje się u mnie w drugi dzień świąt, dlatego zawsze zostaje wam opcja tego czerwonego iksa w prawym górnym rogu. Śmiało, nie krępujcie się 🙂 Teraz wiem, że zostali Ci najwierniejsi czytelnicy i Ci którzy są tak uparci jak ja. I bardzo dobrze, bo od czasu, do czasu trzeba być upartym, zwłaszcza jeśli chodzi o lalki barbie…  Zabawki oczywiście.

Lalki barbie, podobieństwa i różnice

Abstrahując już od dzisiejszej ilości zabawek w dzisiejszych domach, wszystkich świątecznych prezentów (udanych mniej lub bardziej); pamiętacie jeszcze dziś swoje zabawki z dzieciństwa? Nie chodzi mi o to, że teraz macie mi wymieniać, co po kolei stało na której półce w domu w 67. Bez przesady. Chodziło mi tylko o to, czy pamiętacie, bo to jest właśnie ta różnica między kiedyś a dziś. Kiedyś była jedna zabawka na parę lat, może nawet zabawki od kolegi (tak, miałem takie). A dziś? Dziś to plastik is fantastic, na chwilę i na tym koniec. Możecie mi zarzucić, że się nie znam. Że wypowiadam się na temat, o którym nie mam zielonego pojęcia, ale to nie będzie prawda. Nie mając własnej rodziny, jestem tak naprawdę w tej chwili najbardziej obiektywny, jeśli chodzi o to co dzieci mają, co dostają i czym się bawią. Jak myślicie, że na praktykach, na kolędzie, w markecie, czy nawet w kościele tego nie widać, to sprobuję was z tego błędu chociaż w minimalnym stopniu wyprowadzić. Widać! I nie trzeba wcale być pedagogiem, żeby to zauważyć. Wystarczy po prostu mieć otwarte oczy i trzeźwy umysł.

I kupić dziecku prawdziwą lalkę

Taką szmacianą, która przetrwa dłużej niż jeden dzień bez urwanej głowy, czy jakiejkolwiek innej kończyny. Taką, która kształtem dużo bardziej przypomina człowieka niż patyk. Taką, która nada się do zabawy w dom i na teatrzyk (chociaż wątpię, że dzieci dzisiaj jeszcze się tak bawią, może nieliczne). Chodzi mi też o taką zabawkę, która w swoim przeznaczeniu niekoniecznie była by tylko dla dziewczynek i niekoniecznie pokazywała, że musisz być fit. Zresztą, nie wiem dlaczego nie doczepiłem się jeszcze do męskiego wzorca, jakim stał się Ken. No wiecie, taki, ni to chudzielec, ni to mięśniak. Na temat charakteru tych postaci się nie wypowiem, bo takich bajek na szczęście nie oglądałem, chociaż wiem, że istniały/istnieją. Wystarczy mi akurat w tym przypadku tylko ta zewnętrzna, plastikowa skorupa. 

Chudzielce, szkielety, dosłownie skóra i kości, z którejkolwiek strony, by na to nie patrzeć. I może czepiam się szczegółów, może trochę przesadzam, ale te zabawki przypominające kształtem człowieka, to jest jakiś wzór. To jest moda na bycie pięknym, zgrabnym, wysportowanym. Najbardziej przeraża mnie chyba to, że ta moda wkracza w życie dzieci, jeszcze za nim pójdą do przedszkola. Chwała temu, kto ma w takim momencie rozsądnych rodziców, którzy nauczą dziecko być tolerancjnym. W końcu nie zawsze nasza waga zależy tylko i wyłącznie od nas.

Lalka barbie to symbol cywilizacji

Cywilizacji, która upadła. Upadła przez to, że sprowadziła człowieka to konkretnego wzoru. Jedynego właściwego i idealnego, a przecież wszyscy dobrze wiemy, że nic takiego nie istnieje. To po co wmawiać to dzieciom, przez pseudo edukacyjne bajki? Żeby dać ludziom wzór. Jeden, taki sam dla wszystkich, a wtedy będziemy zawsze piękni, doceniani przez innych i podobno szczęśliwi. Podobno, bo nie będziemy sobą, więc co nam po takim szczęściu? Ta pseudo radość z bycia fit, to taka medialna sieczka, która już wielu ludziom zamydliła oczy. Oczywiście to nie jest tylko wina lalek barbie, czy mediów. To jest dużo szerszy problem, który może dotyczyć braku wzorca w rodzinie, braku wsparcia w bliskich i szukania go na siłę gdzie indziej. Tylko to jest tak samo, jak z ciastkami w święta i polską gościnnością-też nikt nie myśli o skutkach ubocznych (efekt jojo i te sprawy :D) .

Lalka barbie to dobry wybór

Dla jednych lalka barbie będzie tylko plastikową zabawką, dla innych wzorcem jak przy odrobinie wysiłku można dobrze wyglądać (tylko że dobrze, wcale nie znaczy idealnie, bo ideały nie istnieją). Mam na myśli dobry wybór, bo może to dziś jedyny sposób na porównanie tego, co jest prawdą, a co fikcją. A fikcją jest zewnętrzny ideał.

Ilu jest na świecie ludzi chorych na cukrzycę albo też osób z Zespołem Downa. Przecież oni sobie takie drogi sami nie wybrali. Tak wiem, że młodzież, która jest w okresie młodzieńczego buntu nie myśli w tych kategoriach. Chodzi o to, że przecież ten zewnętrznie (z pozoru) chory człowiek może być chodzącym ideałem. Osobą, która docenia to, co ma a nie jak wygląda. A lalki Barbie?  Lalki są symbolem czegoś nieosiągalnego, więc może to i dobrze, że dzisiaj dzieci bawią się zabawkami tylko przez 5 minut, a potem rzucają je w kąt. Przynajmniej się nie frustrują tak bardzo, jak ja 😀 

  • Przypomina mi się najokropniejsza lalka, jaką widziałam we wrześniu. Dla mnie zrobienie barbie w ciąży to już przesada. Jeszcze jej się brzuch obracał i dziecko „rodziła”. Zdecydowanie przesada. Tylko żeby nie było, ciąża to piękny stan.

    • No coś Ty! Barbie w ciąży to jest to! W końcu chociaż próbuje wyglądać naturalnie i w minimalnym stopniu zderza się z prawdą 😀 Ale faktycznie na tym brzuchu bym poprzestał. Nie wiem jak dzieci po czymś takim nie mają horrorów w nocy.

      Oczywiście dopóki nie dorosną.

      • Małgorzata Binias-Wilga

        Ja bym kiedyś za Barbie w ciąży oddała dwie inne ;)) A miałam ich sporo, mimo, że to były inne czasy… Nie mam poczucia, że mi jakoś „zaszkodziły”, a bawiłam się nimi i w dom i we wszystkie uroczystości i we wszystko co akurat przeżywałam 😉 Teraz mam synka, który woli samochody, więc dylematu z kupowaniem lub nie Barbie nie mam, ale czasem z sentymentem spoglądam na półki z lalkami ;))

        • Być może to jest kewstia punktu widzenia, Ja patrzę na lalki Barbie raz; przez pryzmat mężczyzny a dwa: przez pryzmat „antywychowawczy”. Lalka Barbie przypomina mi dizś odzworowanie tego medialnego świata i medialnego ideału piękna, z którym się nie zgadzam. I stąd moja opnia. Oczywiscie, tak jak napisała Make Me Happy w komentarzu: dużo zależy od podejścia rodziców 🙂

          A tak jeszcze wracając do sentymentów; z nimi się oczywiście nie walczy 🙂

    • ooo moja koleżanka miała taką lalkę w dzieciństwie, zazdrościłam jej! a z brzucha wychodził bobas 🙂

  • Anna Woś

    Powiem tak – ja bawiłam się lalkami barbie i one same w sobie nie namieszały mi w głowie ;p ale niestety już presja otoczenia tak ;/

    • No właśnie, to jest kluczowa sprawa z tą presją otoczenia. A dziecka nie da się trzymać w domu jak w klatce.

  • Monia

    gdy ja bylam mała, mialam jedną barbie. wyczekaną, upragnioną, ze sliczna buźka i piekna sukienką. zresztą mam ja do dzis, mimo ze niedlugo przywitam sie z 40-stka 🙂
    ale, to co teraz czasami spotykam na polkach, to juz nie sa lalki, ale okropienstwa, szkoda.

    • Szczęśliwi czasu nie liczą i jak widać szczęśliwe lalki też nie 🙂 Do jednej lalki można się przyzwyczaić, mozna się z nią zżyć, ale biorąc pod uwagę stan zabawek dzisiaj (nawet ten w sklepie) to nie wiem, czy jest to możliwe.

  • Iwona Kosińska

    Ja dostałam jako dziecko lalke z porcelanowa twarzą dłońmi itd. Stala gdzieś na półce na przeciw łóżka i bałam się patrzeć na nią az jej te porcelanowa gębę rozbilam. Jestem mama dziewczynki i bardzo chciałabym żeby barbie nie miała i nas swojego miejsca ale kto wie…bardzo do tego tekstu pasuje mi piosenka która mój mąż śpiewa dzieciom. „Serce” – kabanos.

    • Mimo tej obawy o której piszesz mam wrażenie, że w tych porcelanowych lalkach było „to coś”. Było w nich więcej życia, usmiechu, więcej związanych z nimi emocji niż z tym plastikiem, który dziś dzieci dostają pod choinkę. A ten strach, żeby nie rozbić przez przypadek, może to i miało swoje plusy, bo przynajmniej się dbało o te rzeczy 🙂

      A druga zrotka rzeczywiście pasuje do tego o czym napisałem.

  • Dorota Mazurkiewicz

    Świetny post! Genialna puenta, choć smutna ta jedyna korzyść jaką znalazłeś w lalkach Barbie:(

    • Dziękuję 🙂 A puenta jest jedna z wielu i każdy może dopisać swoją. Ja po prostu chyba jestem jakiś niedzisiejszy pod względem zabawek 🙂

  • Lalka barbie była dla mnie kiedyś czymś co zawsze chciałam mieć i zazdrościłam mym rówieśniczkom, które już je miały. A dla moich rodziców zawsze była za droga i w końcu z tego wyrosłam i już wiem ze nie warto było o nią walczyć. Miałam swoją Myszkę Mickey (która mam do dziś, a ma już 26 lat), ukochaną i wykochaną. Spałam z nią zawsze i to mi wystarczyło. Miałam też karetkę i straż pożarną, którymi zawsze się bawiłam. No i miałam R2D2, bo przecież wolałam Gwiezdne Wojny od księżniczek. Byłam dziwnym dzieckiem, ale nie żałuję.
    Teraz lalek barbie i tych na pozór barbie jest od groma. Z półek wylewają się tonami, a ja nie wiem skąd ten fenomen. Po co ich jest tu aż tyle? Komu są potrzebne? Nie warto, bo jak mówisz wzorce powinny być inne, niż te chude szkapy… bo inaczej ich nazwać nie można.

    • Chyba każda mała dziewczynka chciała kiedyś mieć swoją lalke barbie. Pamiętam, że dla koleżanek to był swego rodzaju luksus. I fakt, że nie każda tego luksusu doświadczyła. Ja też nie byłem chłopcem, który dostawał każde autko, które mu się spodobało. W klasie byłem osoba, która maiła chyba najmniej zabawek w pokoju., ale mnie ot wystarczało.

      Zamiast normalnych autek rodzice kupowali mi raz na rok modele kabrioletów i to bylo dla mnie „to coś!” Ale… mam też siostrę, która z tego co pamiętam pierwszą lalkę barbie dostała od koleżanki i to było dla niej coś wyjątkowego. Mielismy w domu inne wzorce i tak naprawdę te lalki potem leżały po kątach. A dziś mam czasami wrażenie, że niektóre dzieci mogły by te „lalki”, ale też inne zabawki, oprawić w ramki i traktować jak bóstwo.

  • A ja zawsze mówię tak; obecnie jest baaaardzo duży wybór tego, czym się np.bawić. I warto z niego korzystać 🙂 Czy chcesz się bawić patykiem z nabitą piłeczką pingpongową, czy chudą blond pieknością czy lalkami typu „scary”- te to są dopiero okropniaste 🙂 Wielka głowa, dalej jak klasyczna Barbie , całe fioletowe, zielone czy jeszcze inne.
    Pocieszę 🙂 : PRAWDZIWE Barbie były w latach 50.i 60. 🙂 Wystarczy, że włączysz film typu „Służące” czy „Usmiech MonaLizy” – będziesz wiedział, o co kaman :):)

    • Ja bym już wolał te patykin, nawet zwykłe, drewniane. O! Wiem. Strugany miecz – sam kiedyś taki zrobiłem 😀 Prawie wszystko jest lepsze od tych lalek „scary”. Jak je widzę to od razu przypomina mi się „Koszmar z ulicy Wiązów”.

      A „Służące” widziałem między Świętami! Drugi już raz, albo nawet trzeci, ale kontrast między plastikiem a człowiekiem w tym filmie jest naprawdę dobry. I niestety barbie przegrywają tą rywalizację.

  • Podzielam Twoje zdanie odnośnie karykaturalnego wizerunku barbie. W związku z tym, że sama się nią bawiłam w dzieciństwie wspominam tę lalę z sentymentem. Jakiś czas temu trafiłam na rewelacyjny reportaż o dziewczynie ktora przerabiała barbie na bardziej rzeczywiste lalki. Całkowicie zmywała im twarze i od poczatku malowała oczy, usta… tak by przypominały normalne dziewczynki, szyła rowniez dla nich zwykle ubrania. Byłam w szoku jak wiele zmieniała w ich wizerunku.
    Pozdrawiam

    • Sentymenty w tym wypadku rozumiem. Ja akurat wziąłem się za lalki barbie bardziej od strony psychologicznej, bo w samych zabawkach nie ma wiele złego, ale gorzej z ich wykorzystaniem, albo sposobem prezentacji – chociażby w mediach.

      Reportażu o którym mówisz nie widziałem, ale oglądałem inny; O kobietach, które na co dzień utożsamiają się z Barbie, ubierają się w ten sposób i nakładają makijaż, żeby ich twarzy wyglądała jak barbie. Tylko, że w tym wypadku było już nawet za późno na leczenie.

      • Pod kątem psychologicznym to absolutnie wprowadzają nienaturalny, karykaturalny, nierealny wizerunek kobiety. O tyle, o ile lalka sama w sobie nie uczyni wiele złego, to już okraszona zestawem różnorodnych reklam i bajek – bo i takie powstały- może zaszkodZić. Dziewczynki są zewsząd bodźcowane nierealnymi kształtami lalki. Za długie nogi i ręce, zbyt duży biust (w stosunku do filigranowej sylwetki) oraz za chuda postura… na to wszystko wyzywający Make Up…
        Trochę teraz przejaskrawię wniosek i wyolbrzymię konsekwencje. Zaburzenia obrazu swojego ciała, obniżona samoocena, brak samoakceptacji, a w ostateczności mogące wystąpić anoreksja, bulimia, tonoreksja, dysmorfofobia- będące zaburzeniami psychicznymi, efektem pogoni za nierealnym pięknem

        • Ja bym nawet nie powiedział, że to co teraz leci w telewizji można nazwać bajkami. Wychowałem się jeszcze na końcówce Bolka i Lolka, Pomysłowego Dobromira, Kubusia Puchatka itdp.
          Niedługo potem zaczęły się pojawiać właśnie karykaturalne postacie. Choćby przesadnie długie nogi Didi.

          Rozumiem Make Up, że musi być, że koleżanki – przepraszam- konkurencja patrzy, ale bez przesady. Każdy z nas mógłby wymienić conajmniej 10 rzeczy, które nie podobają mu się w swoim wyglądzie, ale to wcale nie przeszkadza nam w codziennym życiu.

          Cieszę się, że pociągnęłaś dalej ten wniosek, bo bardzo mi na tym zależało, żeby ktoś rozszerzył temat. Ja niestety się tego nie podjąłem, bo nie mam aż takiej wiedzy na temat specyficznych zaburzeń odżywiania powiązanych z chorobami psychicznymi. Ale tak, obraz Barbie do tego dziś dąży.

    • Ja z kolei nie wiem, skąd ta nagonka na Barbie- moim zdaniem to dane osoby mają ze sobą problem-nie z lalką jako taką. Dla mnie zawsze oczywiste było to, że to, co jest w filmach, nie jest w rzeczywistości, że to, co należy do świata zabawek, nie należy do rzeczywistości, a jak Astrid Lindgren pisała o Pippi, która podnosiła konia, już jako małe dziecię wiedziałam, żeby nie próbować tego samego . Pomimo całej mej bardzo bogatej wyobraźni!- a może dzięki niej.

  • A ja myślałąm że TY masz raczej 20 a nie 30 lat 😛
    ps. Miałam Martynkę i Pisia i barbie i wyszłam na ludzi 😛

    • Ty tam się wieku nie czepiaj, bo to w tym momencie i tak nie ma znaczenia 😀 Oczywiście wierzę Ci, że miałaś wszystkie te zabawki, ale też było ich miej, poza tym zawsze było podwórko i inne, bardziej wartościowe wzorce, a nie tylko te medialne 😉

      • No w wieku chodzi o to że za MOICH czasów podwórko było podstawą i bylo kilka lalek, ale mało istotnych. Ale za TWOICH to już weszły internety, tv no i zabawki były dużo łatwiej dostępne :P.
        ps. Ale z przekazem postu zgadzam sie w 100% 🙂

        • Za MOICH czasów to faktycznie była już kwestia priorytetów, więc ja wolałem podwórko. No dobra; komputer miałem dopiero w 2 klasie pod koniec i to bez internetu 😀 I nie narzekam.
          Pamiętam tylko, że jak koledze podłączyli w domu internet i się go pytam; Idziesz na dwór?, to było tylko: Tak, ale za godzinę 😀

          • Czyli od zawsze byłeś niszowy i już 😉

          • Akurat taka nisza jest całkiem fajna 🙂

          • oj tak:)

    • Też tak uważam, Barbie są spoko – są symbolem księżniczkach marzeń dziewczynek, Dobrze nam to robi, serio – dlatego, ze lalka jest zabawką, a nie prawdziwym człowiekiem. A w zabawie chodzi o jedną, o to by rozwijać kreatywność. A wiesz co nas jedynie ogranicza? Wyobraźnia 🙂

  • Jakiś czas temu słyszałam, że lalki barbie mają być wyprodukowane również w większych „rozmiarach” itp. Nie wiem czy to już weszło rzeczywiście w życie. Nie popieram tego wizerunku jaki się tworzy wokół tej lalki, ale to też kwestia podejścia rodziców i jak wychowają dziecko. Ja miałam taką lalkę i jakoś wszystko ze mną ok 😉

    • Ciekaw jestem co producenci mają przez to na myśli 🙂 Niemniej jednak chodzi przede wszystkim o ten wizerunek, bo ludzie już tak mają, że podążają wzorkiem za tym co przyciąga uwagę. A medialny wizerunek, nie tyle lalek Barbie, co ideału piękna wcale nie pomaga.

      W takich momentach mnóstwo zależy od podejścia rodziców. Oby było jak najlepsze 🙂

  • Konsumpcjonizm, globalizacja, dążenie do sukcesu (bardzo fanatyczne) – to wszystko doprowadziło do tego, o czym mówisz. To jest efekt wpływu mediów na życie ludzi – od tych super ważnych osobistości, po zwykłe rodziny, żyjące np. na polskich wsiach. To samo jest z systemem szkolnictwa. Jak ktoś wybierze szkołę zawodową zamiast technikum czy liceum, to równa się, że jest głupi. Dlaczego? A bo większość ludzi w zawodówkach to ludzie z przypadku. Skoro większość jest głupia, to znaczy, że ty też. To uogólniania ułatwia sprawę m. in. rządzącym, telewizji czy internetowi. Myślę, że tego się już nie odwróci. Można zneutralizować, ale cofnąć już niestety nie.

    • I jakby ten temat dotyczył tylko gospodarki to pewnie bym się nie podjął napisania tego tekstu. Z resztą nie piszę postów typowo politycznych. Temat niestety dotyczy wychowania, edukacji i przede wszystkim paradoksów w jakie popadamy (o czym praktycznie cały ten blog). A lalki same w sobie nie są niczym złym jako zabawki, tylko ich obraz, obraz przeraźliwie chudej Barbie. To sprawia, że można mieć (głównie przez media) zakrzywiony obraz dzisiejszego człowieka i tego jak powinien wyglądać.

      Masz rację, że to samo media robią ze szkołą i dzieki temu nie mamy dziś prawdziwych pasjonatów. Już nie tyle fachowców ( co do Szkoły Zawodowej) ile pasjonatów, którzy robią to co naprawdę lubią i przede wszystkim się na tym znają. Tylko, że szkoła nie przygotowuje nas do tego typu myślenia a media te nie pomagają. Z resztą o edukacji też już trochę pisałem także możesz poszperać w rachiwum.

  • Nie wiem, czy faktycznie powinno się za to, co dzieje się w głowach małych dziewczynek, obwiniać akurat lalkę Barbie. Niestety dzisiejsi rodzice, szczególnie mamy, mają dużo grzeszków na swoim koncie Chociażby ubiorem, czy malowanie dwuletnim dzieciom paznokci, pokazują jak powinien wyglądać „ideał”. Dzieci dorastają za szybko a raczej to rodzice, wkładają je w dorosłe ramy, chociaż nie są na to gotowe…
    Lalki, być może nie przedstawiają swoim wyglądem, normalnej przeciętnej dziewczynki, ale każdy rodzic, poświęcający odrobinę uwagi swojemu dziecku, będzie potrafił mu to wytłumaczyć

    • Ja zacząłem trochę przkornie od lalki Barb ie, ale oczywiście za tym stoją rodzice, dziadkowie, nauczyciele, i generalnie wszyscy, którzy mają jakikolwiek wpływ na wychowanie dzieci. O malowaniu paznokci się nie wypowiem, bo mnie to akurat nie dotyczyło, ale faktycznie; czasami jak się patrzy na „jeszcze dzieci” w podstawówce na szkolnych dyskotekach, to można się przeraźić ilością róznych „specyfików”.
      Dopiero za kilka lat okaże się, że to właśnie dzieciństwo maiło być ich priorytetem. A, że zaczynamy Nowy Rok, to myślę, że warto takie tłumaczenia zacząć już dziś.

  • Przemek Kowalski

    Wszystko przez ogromny wpływ mediów, jednak prawda jest taka, że to się nie zmieni :/ btw. Polecam książki: Ray Bradbury – 451 stopni Fahrenheita, Chuck Palahniuk – Niewidzialne potwory.

    • No tak. Bez mediów to świat by dzisiaj nie istniał. Oczywiście całego świata się nie zmieni, ale można próbować coś robić na własnym podwórku. A tytuły książek już zapisałem 🙂

  • Takie lalki Barbie istnieją w różnych dziedzinach życia. Nowoczesne smartfony, konsole, ciuchy – o tym teraz myślą dzieciaki i nastolatkowie. Skądś się to wzięło i z pewnością największy wpływ na postęp konsumpcjonizmu mają media. Roszczeniowa postawa u młodzieży to również wynik błędów, jakie rodzice popełniają – co niestety jest nieuniknione. Wszyscy wpadamy w tę pułapkę chcąc nie chcąc. Nawet w blogosferze jest sporo pseudoblogów, które służą jedynie jako narzędzie do zdobycia prestiżu, popularności. Pochwalenia się. Kto w moich czasach miał lalkę Barbie, dla innych był prawie że bogiem. Dziś jestem fajna, bo mam smartwatcha i nowoczesnego iPhona. Ludzie zapominają, że być wartościową osobą to nie znaczy tylko mieć fantastyczną figurę i posiadać dobra materialne.

    • Fakt, że modę na palstik mozna róznie interpretować, a sama lalka Barbie jest tylko jednym płomieniem całego tego ogniska. Oczywiście nie chodzi o to, że te wszystkie markowe ciuchy, nowości, srajfony są złe. Bo same w sobie nie są, ale kto tak naprawdę używa tych rzeczy tylko w takim celu do jakiego one słuzą? I tak samo jest z lalkami bardzie, które nie są już dziś tylko zabawkami. One są sposobem do przekazania młodym ludziom konkretnych „wartości”.

      Rodzice, to chyba nawet nie są w stanie czasami tego wszystkiego sobie wyobraźić. Sam mam znajomych, których rodzice są w takim wieku, że niektórzy mogli by już być dziadkami. Nie ma w ym oczywiście nic złego, ale Ci ludzie naprawdę nie są w stanie sobie wyobraźić, co dziś oznacza taka lalka Barbie. Poza tym, tak jak piszesz, wszyscy rodzice przerabiają błędy na sobie.

      Byłem chyba dziwnym dzieckiem, patrząc z perspektywy, że moje pokolenie było tym, gdzie te wszystkie Barbie i inne gadżety bardzo syzbko się zaczęły rowzwijać, bo pierwszy komputer dostałem dopiero po Komunii. Może to mnie uratowało 🙂 Tylko co z tego, skoro dziś bez telefonu ani rusz – tak naprawdę to nie jest już telefon. I z przysłowiową lalką Barbie jest to samo – dziecko nie może jej dziś nie mieć. Coraz bardziej męczy mnie ten pęd za tymi gadżetami, bo w tym nie ma żadnej relacji.

  • Osobiście nie rozumiem fenomenu barbie. Jest taka.. plastikowa 😉

    • Tafiłaś w samo sedno 🙂

  • Monster High to dla mnie nie są lalki, ani zabawki, tylko dosłownie: Potwory!

  • Tytuły to moja specjalność 😀 Trochę żałuję, że nie żyłem w czasach Pewexów, bo teraz pewnie jeszcze inaczej spojrzałbym na ten problem. Ale, jakbym się wybrało do kuzyna, to pewnie znalazłbym jeszcze kilka zabawek z mojego dzieciństwa, takich najtrwalszych, niekiedy gumowych, czasami też metalowych. Różnie to wyglądało. Z resztą bardzo dużo w moim domu było wspólnych zabawek. Tak to już jest, jak się ma rodzeństwo 🙂

  • W naszym domu znajdziesz barbie, ale są też lalki ręcznie robione przeze mnie, które też są lubiane przez moje dziecko. Sama jako dziecko też miałam barbie. To prawda, że nie są naturalne, ale tę całą ideologię dopisujemy do nich my – dorośli, a dzieci po prostu się niemi bawią i nie zastanawiają się nad tym, czy to ideał kobiety, czy nie, czy jest za chuda, itd

    • To jest własnie idealny przykład na to, że cel uświęca środki. Nie chodzi mi o to, żeby się ograniczać do jednego, słusznego sposobu myślenia, ale żeby zobaczyć różne możliwości i dać też dziecku wybór.

      A co do dopisywanej ideologii, to media tutaj też nie są bez znaczenia i ich odbiór w naszym domu ma wielką moc.