To tylko prezent

Kolejny dzień, tydzień, miesiąc i rok. Kolejna okazja, rocznica, miesięcznica – no nieważne, jak zwał tak zwał. I to się zwykle tak zaczyna, zupełnie niewinnie od kwiatka, porcelanowej figurki, czekolady. Zaczyna się po prostu od rzeczy drobnych, które nie kosztują zbyt wiele, a cieszą tak, że nie sposób nie podskoczyć do sufitu. Dobrze, że sufity, czy raczej stropy są dziś wystarczająco trwałe. Pytanie tylko, czy prezent przetrwa, no bo wiecie prezent to rzecz, przedmiot, materia raczej średnio trwała. Wystarczy, że zostaniesz sama w domu, włączysz sobie muzykę i wpadniesz w taneczny wir sprzątania. Dosłownie chwila nieuwagi i porcelanowy słonik bez trąby i ucha wygląda szkaradnie, wazonu posklejać się już nie da, a kwiaty to mogą jednie przyozdobić kosz na śmieci. Myślisz sobie:Tragedia! Co ja teraz zrobię? Przecież to był prezent od niego…”

Prezent, czy przyzwyczajenie?

To na „p” i to na „p”, więc w zasadzie jakby ktoś był uparty, to może powiedzieć; „Co za różnica?”. Oczywiście macie racje twierdząc, że jedno z drugim się łączy. W końcu w całym roku kalendarzowym mamy mnóstwo okazji do dawania sobie prezentów. Powiem więcej; większość z nich powtarza się przecież cyklicznie, ale to wcale nie znaczy, że mamy się przyzwyczajać do prezentów. Powiedziałem prezentów, nie okazji, bo okazji jest mnóstwo, a jak Wam ich brakuje, to okazję zawsze można sobie stworzyć. Prezent tymczasem to tylko rzecz, zwykły przedmiot, który jest wadliwy; może się zepsuć, spalić, zniszczyć, połamać i to zupełnie niespodziewanie. Oczywiście jestem w stanie zrozumieć frustrację kogoś, kto dostaje na urodziny litrowy kubek na swoją ulubioną kawę, wkłada go do zmywarki, a po godzinie wyciąga w częściach. Sam bym się pewnie w pierwszej chwili zagotował, ale na dłuższą metę zastanów się, czy warto…? Powtórzę to jeszcze raz, bo może na początku było niewyraźnie napisane…

To tylko prezent

prezent

Nawet jeśli się popsuł, rozsypał, no nie wiem…może podpalił, to nadal tylko prezent, który można przecież jeszcze raz kupić. A jeśli nawet był to ten jeden, jedyny w swoim rodzaju prezent, to pamiętaj o jednym; prezent można odkupić, ale pamięci bliskiej osoby o Tobie nie kupisz za żadne pieniądze. I naprawdę niezależnie od tego ile byś zarabiał, niezależnie od tego ile wkładu pracy własnej miałeś w przygotowanie tego upominku, to on za kilka chwil może uledz destrukcji. I co zrobisz? Potniesz się z tego powodu? Uwierz mi, że nie warto, bo nie liczy się to, co masz, ale kim jesteś.

Najlepszy prezent to Ty

To straszne, ale nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić jak wielu ludzi na świecie nie wierzy w siebie i we własne możliwości. Nie dlatego, że nie chcą, ale dlatego, że z wielu różnych przyczyn po prostu nie potrafią. Bardzo możliwe, że znasz kogoś takiego, kto nie ma wsparcia w najbliższej rodzinie, kogoś, kto praktycznie co chwilę podejmuje błędną decyzję, często przez zwykłą niewiedzę. Uważasz, że dla kogoś takiego ma znaczenie zegarek za dwie stówy? Pewnie i ma, ale co z tego, skoro nic nie wnosi do jego życia. A co jeśli ten zegarek się zepsuje? Przecież nie będzie go stać na kupno drugiego, takiego samego. Właśnie w takich chwilach przydaje się obecność drugiej osoby i to dużo bardziej niż jakiś tam prezent. Sęk w tym, że musimy zrozumieć jedno: prezent nie jest rozwiązaniem problemów i nie jest rzeczą bezcenną. Nie ma sensu się użalać nad rozlanym mlekiem, bo mleko możesz kupić nowe, a przyjaźni nie kupisz za żadne pieniądze. Przyjaźń to po prostu najlepszy prezent, jaki możesz sobie wymarzyć.