Czy na pewno wiesz co studiujesz?

Zanim odpowiesz na to pytanie lepiej trzy razy się zastanów, potem trzy razy przemyśl, czy dobrze się zastanowiłeś i teraz dopiero możesz się chwalić. Nie dla wszystkich jest to tak oczywiste, ale wiedza na temat tego, co się studiuje zasługuje dzisiaj na brawa. Gdybym chciał być wredny, to pwoiedziałbym nawet, że ta wiedza to znak, że zasługujesz na dyplom. Tymczasem wielu studentów (tak, ja również wśród nich byłem) na pytanie; Czy wiesz co studiujesz? Odpowiada; „Oczywiście! Przecież mam to napisane w indeksie”. Problem w tym, że często to, co mamy wpisane w indeksie (chodzi o nazwę kierunku) nijak ma się do rzeczywistości, w związku z czym po trzech latach studiów masz wyższe wykształcenie z niczego

Mało tego; tak naprawdę dowiesz się, co właściwie studiujesz, dopiero jak dostaniesz dyplom do ręki. W końcu dyplom na studiach to rzecz święta. Pytanie tylko…

Co Ci daje dyplom?

Kwalifikacje-to jasne. Nie zawsze jest jednak do końca jasne jakie. Bo wiesz; każdy może powiedzieć, że; Po trzech latach będę miał już pierwszy tytuł, ale tytuł to nie wszystko. Tytuł to tak naprawdę tylko przepustka do złożenia dokumentów do pracy, lub też na kolejne studia. Przepustka, która jest ważna, ale nie najważniejsza, bo najważniejsze są kwalifikacje. Tych niestety na dyplomie często nam brakuje. Brakuje nie dlatego, że pani z dziekanatu się pomyliła, tylko dlatego, że student na pierwszym roku jest w tym temacie nieobeznany, wręcz powiedziałbym zielony. Nie ma pojęcia gdzie takich informacji szukać ani kto może mu ich udzielić. Z drugiej strony; skąd ma wiedzieć, skoro to jego pierwsze studia? Starszych kolegów jeszcze nie ma, a pani z dziekanatu przecież też mu prawdy nie powie, bo biznes is biznes. W końcu na wydziale płacą od studenta i niby nic się nie stanie, jak na ćwiczeniach będzie o jednego mniej, ale problem w tym, że na jednym nigdy się nie kończy. Studenci trzymają się razem!

Studiujesz, pracujesz, żyjesz

Razem studiują, pracują, bawią się, przychodzą i odchodzą na uczelnie prywatne, gdzie szanuje się studenta, jego czas, ale przede wszystkim pieniądze! Bo jak zapłacisz, to wszystkiego się dowiesz, włącznie z tym, co po skończonych studiach możesz robić. To jest trochę jak taka jedna wielka wojna domowa w edukacji wyższej. Instytucje, które mają w teorii ten sam cel; wypuścić na rynek pracy wykształconych absolwentów, zamiast współpracować, robią sobie na złość.

„Ciekawe, kto w tym roku otworzy u siebie kierunek z bardziej chwytliwą nazwą?”

Ale nazwa to niestety nie wszystko, mimo że wiele uczelni na tym wygrywa, przyciągając co roku rzesze naiwnych studentów. Podobnie miałem i ja zaczynając studia powiązane z pedagogiką specjalną na publicznej uczelni. Po pierwszym semestrze studiów dowiedziałem się, że kierunek w którego nazwie  jest „z” oznacza, że do członu za literą „z” nie masz uprawnień. 

studiuj

Ja wiem, że blogerem jestem na fejsie niewielkim, ale mimo to mam wielką nadzieję, że ten tekst odbije się echem w blogosferze – zwłaszcza tej licealnej. Nie dość, że już sam wybór studiów jest sprawą dość skomplikowaną, to jak już człowiek się na nie zdecyduje, okazuje się, że nie ma uprawnień. Nie sądzicie, że to jest jakiś żart? Szkoda tylko, że nie działa w dwie strony zgodnie z jego ideą.  

Studiujesz kierunek bez uprawnień – rzuć te studia!

To chyba jedna z najgorszych możliwych opcji, ale jeśli masz plan B, to wcale nie najgorsze. Pamiętaj tylko o jednym; zdecyduj się na zmianę studiów najlepiej na pierwszym roku. Wtedy jest to po prostu jeszcze najbardziej opłacalne. Zwykle pierwszy rok na studiach jest ogólny a siatka przedmiotów kanonowa (są to przedmioty, które w większości przepiszesz na pokrewnych studiach). Po półtora roku studiów zmieniać już nie warto. Po pierwsze; zżyłeś się już z ludźmi, więc choćby za cenę dobrego towarzystwa warto na tych studiach zostać. Druga sprawa, że nawet jeśli te studia nie są Twoimi wymarzonymi i nie zdobędziesz po nich pełnych uprawnień, to zawsze możesz iść na inne studia drugiego stopnia a obecne dokończyć. W dzisiejszych czasach nigdy nie wiesz, czy ten papier, który niewielkim kosztem możesz zdobyć, za półtora roku do czegoś Ci się jednak nie przyda. Trzecia sprawa i chyba najwazniejsza w tym momencie jest taka, że; Dyplom to nie wszystko!

Liczą się umiejętności

Nawet jeśli będziesz najbardziej wykształconym idiotą, to nadal idiotą będziesz i żaden papier tego nie zmieni. Przy najbliższej okazji z awansu zawodowego, czy ze stanowiska wygryzie Cię osoba po podyplomówce i pięciu policealkach, ale z doświadczeniem, którego Ty nie masz. Bo papier ma dziś nadal wielką moc, ale trzeba wiedzieć, który wybrać.