Dlaczego nie lubię oglądać modelek

Głównie dlatego, że wszystkie mówią to samo, wyglądają tak samo i są żywą reklamą głodu.  Więc nawet jeśli założę, że jakaś modelka rzeczywiście jest ładna, to najczęściej media pokazują ją jako beznadziejnie głupią, bez swojego zdania. Takie życie modelek. Miss(ki) są trochę lepsze, ale nie wiele, bo najczęściej każda z nich powtarza to ich plagiatowane hasło; „…I o pokój na świecie.” 

Na świecie nie ma idealnych modelek

Idealnych ludzi też nie ma, tylko różnica jest taka, że przeciętny Kowalski zazwyczaj potrafi się z tym pogodzić a modelka, albo nie potrafi, albo po prostu nie może. Dla chudej modelki każda dziewczyna jest konkurencją, każdy ciuch jest za duży, a każde zjedzenie ciastka jest zbrodnią, którą muszą odpokutować masą ćwiczeń. To najlepszy sposób, żeby pozbyć się dowodów zbrodni. W tych bardziej drastycznych przypadkach dziewczyny zakładają się, która zje mniej, ale to już nie jest modeling, tylko choroba psychiczna, bo jak można po każdy posiłek zwracać do kibla. Nie, żeby było w jedzeniu marchewki coś złego, bo na pewno jest to lepsze, niż tabliczka czekolady. Tylko jaki ma sens odchudzać się, nosić ubrania które Ci się nie podobają i cały czas liczyć kalorie?

Dla modelki to ma sens

Dla mnie i dla Ciebie może nie mieć, a dla modelek już ma.  Tak samo jak strojenie się co chwilę w nowe ciuchy, które za kilka dni, jak nie kilka godzin i tak wylądują w koszu. Wyglądają w tym ładnie, albo i nie. Zakładają coś, po to, żeby wypromować markę i jasne, że im modelka bardziej się wyróżnia, ma jakieś charakterysteczne znamię, albo wyraz twarzy, tym lepiej dla producenta. Problem w tym, że na wybiegu nie do końca chodzi o tą modelkę – czyli drugiego człowieka, ale o biznes. W końcu hajs się musi zgdzać. 

Każda z nich musi być chuda, wysoka i jeżeli mieć dopasowany do koleżanek kolor włosów, czyli na przykład być blondynką (bez podtekstów). A co jeżeli tak nie wygląda? No, to zanim wyjdzie na wybieg trzeba ją przerobić! Dlatego…

Oglądanie modelek jest gorsze niż zjedzenie tabliczki czekolady

Naprawdę rozumiem, że ludzie popadają w skrajności w skrajność, a potem leczą je za pomocą czekolady. W sumie to nawet smaczniejsze niż antybiotyk i mniej kosztuje. O ile zna się granicę i ma odrobinę rozsądku w głowie, a kobietom w pewnym wieku chyba tego rozsądku dość sporo brakuje. Przychodzi jedna z drugą ze szkoły, siada przed tv, albo otwiera laptopa i ogląda pokaz mody. Widzi dziewczyny idealnie ubrane, idealnie umalowane, szczupłe i w dodatku prawie w jej wieku. Więc czemu, by nie spróbować szczęścia w modelingu? Pomysł świetny! Tylko, że to co pokazują nam media, to tylko jedna strona medalu – ta lepsza.

Ja naprawdę nie mam nic przeciwko osobom naturalnie szczupłym, czy nawet chudym, ale tak samo nie mam nic przeciwko do ludzi, których powołanie jest większe niż mój obwód. Nie obchodzi mnie to, że masz 10 kilo nadwagi, ani to, że Twój wzrost nie pozwala Ci sięgnąć po groszek w sklepie. Są przecież osoby na wózkach, które też normalnie żyją, funkcjonują i robią zakupy. Trochę gorzej mają niepełnosprawni intelektualnie, bo nie zawsze i nie na wszystko im wolno (oczywiście dla ich własnego bezpieczeństwa). 

Modelka może być niepełnosprawna

Tylko wiecie na czym polega problem? Że na przykład osoba z Zespołem Downa, chociaż jest takim samym czlowiekiem musi 10 razy więcej się  napracować, żeby zostać modelką. Po pierwsze jest za mała, po drugie; za gruba, a po trzecie; za brzydka. Przecież to oczywiste, że jak jesteś gruby, to jesteś gorszy, inny, a inny to nie człowiek. 

Mówimy, że dla chcącego nic trudnego i to prawda, bo Madeline Stuart modelką została i zrobiła przy tym furrorę. Tylko ile znacie modelek takich jak Ona? No dobra, mamy już modelki „+ Size”. Mało, bo mało, ale zawsze to coś. Zawsze to jakaś szansa na pozytywną zmianę, która już się zaczęła, ale media i tak próbują ją stłumić/ przygasić. Nazwijcie to jak chcecie. Problem w tym, że…

Media kłamią! 

A my im w tym konsekwentnie pomagamy. Przecież kiedyś nie było takiego pędu na bycie fit, bo przynajmniej połowa dziewczyn w klasie (mojej też) ważyła te 50 kilo. I to nie była żadna zbrodnia stulecia, bo wtedy to było normalne, ale oczywiście przyszedł interenet, przyszły media i normę zmieniły. Najbardziej szkoda mi dziewczyn i kobiet, które oglądają te programy, zmieniają niby swoje życie na lepsze, a potem tak naprawdę popadają w coraz większe kompleksy, schizofrenie na punkcie swojego wyglądu, anoreksje i inne choroby cywilizacyjne. Myślicie, że One to robią, bo czegoś im w domu brakowało?

No jasne! One to robią, bo są zakompleksione, bo nikt ich w domu nie potrafi docenić, bo nikt z nimi na temat piękna nie rozmawia, więc niby jak mają docenić to, że wszystko, czego im do szczęścia potrzeba jest pod nosem;

meksyk

  • własne łóżko
  • codziennie inne ubrania
  • 3 posiłki dziennie (a czasami nawet więcej)

Wolą za to wyglądać jak wieszak. Wszystko na niej wisi; od ubrań, aż po piersi. I to ma być niby piękno?! Dla niektórych może jest, tylko zastanawiam się w którym momencie kończy się granica między tym co piękne, a tym co chore. Bo żyjemy na tej samej kuli ziemskiej, gdzie są ludzie, którzy za bochenek chleba oddaliby Ci wszystkie pieniądze, którzy przez kilka dni, nawet tydzień chodzą w tych samych ubraniach, a jak przyjeżdżają do Europy to wchodząc do polskiego domu pytają się dwa razy, czy mogą rano skorzystać z prysznica. Rozumiecie to?! Mamy XXI wiek, a człowiek się pyta, czy może wziąć prysznic. I chyba sam się sobie dziwię, że musieli do mojego miasta przyjechać młodzi z Wenezueli i Meksyku, żeby uświadomić mi jak wiele mamy rzeczy których nie doceniamy, żebym pod ich wpływem mógł napisać ten tekst.  

Pewnie się teraz zastanawiacie co wspólnego z modelkami mają niepełnosprawni i Wenezuelczycy? Tylko tyle, że te modelki wielu rzeczy mogłyby się od nich nauczyć. My z resztą też 🙂

  • Serio?! Czytam to i nie wierzę, że aż tak stereotypowo o nich myślisz :p
    Znasz jakaś modelkę osobiście? Jak nie, to podrzucę Ci jedną – może się wywyższa czasami, ale ogólnie to raczej spoko babka jest 😉

    • Chodziło mi raczej o to jak przedstawiane są modelki w mediach. Cała prawda jest ukryta, ale liczy się efekt zewnętrzny, liczy się to, czy kolekcja pójdzie dalej. No dobra, zgodziły się na takie warunki pracy, pośrednio, bo w trakcie jednak wiele się zmienia.

  • cóż… generalizujesz 😛 na pewno nie wszystkie takie są…. a ty nas tu próbujesz sprowokować 😛

    • Masz rację, że trochę cząstkowo podszedłem do tematu, ale problem jest tak szeroki, że jedna książka to za mało, żeby wszystko opisać. To jest tylko jakaś część, którą widizmy, albo, którą pokazują nam media.

  • Nie wrzucałabym wszystkich do jednego worka. Owszem, zdarzają się na pewno takie, o których piszesz, tak jak wśród lekarzy praktykujących zdarzają się alkoholicy. Ale to Joe oznacza, ze wszyscy są tacy sami.

    • Mnie też nie chodzi o to, żeby wszyscy tacy sami byli. Problem w tym, że media mówią co innego. My mamy tendencję to popadania w okreslony wzory, dlatego jak modelki zachowują się podobnie, albo ubierają, bo muszą, to dla nas, wygląda to prawie jak plagiat, chociaż każda z nich jest innym człowiekiem.

  • Dość ten post jest tendecyjny :). Zastanawiam się też na ile kariera Madeline to faktycznie jej praca i spełnianie jej marzeń ;).

    • Natury typowej modelki pewnie Madeline nie miała, ale chodziło mi bardziej o fakt pokazania, że inność też może być piękna 🙂

  • Szczerze? Nie przeszkadza mi to, że modelki są chude. Ponadto jeśli już poruszamy tę kwestię, coraz szybciej odchodzi się już od motywu modelki-wieszaka. Fakt jest taki, że ten zawód rządzi się, tak jak każdy inny, własnymi prawami. Gdyby oglądanie na wybiegu modelek size plus było dla ludzi czymś cudownym, to projektanci pewnie na to by stawiali w swych kampaniach, ALE, umówmy się. Szczupłość o wiele bardziej cieszy oko. Nawet ta, która jest konsekwencją wyrzeczeń, bowiem w każdym fachu jakieś wyrzeczenia są obecne.

    • Akurat to, że pozbywamy się modelu wieszaka mnie pociesza. Jasne, że sami jesteśmy sobie poniekąd winni, bo bycie chudym jest na topie. Nie mam nic to ludzi grubszych, tak samo jak nie mam nic do ludzi szczupłych, ale przeraża mnie fakt, kiedy dziewczyny, kobiety, stają się przeraźliwie chude na własne życzenie.

  • Ciekawy punkt widzenia. Powiedziałbym nawet, że zupełnie inny niż większości facetów. Ale się z nim zgadzam 🙂

    • No fakt, ja raczej często miewam takie odstrzelone od reszty świata zdanie. Czasami za to obrywam, tak jak teraz. Po części słusznie, chociaż i tak uważam, że warto być innym 🙂

  • Po części podzielam Twoje zdanie. Pozwól, że resztę przemilczę 😉

    • Pozwalam, bo liczę się z tym, że ten tekst jest jakkolwiek krzywy.

  • Wiesz dlaczego to robią? Ja chyba gdzieś przeczytałam taką teorię, ze ubrania projektują homoseksualiści, którzy ubierając kobiety chcą ich wizerunek upodobnić do chłopców i stad te …ideały piękna

    • Polskiego takiego też jednego mamy. Także wcale bym się nie zdziwił, jakby ta teoria była prawdziwa.

  • Też miałam ten problem, rozumiem Twoje zdanie ale nie tak łatwo jest to ogarnąć niestety. Jak już się wpadnie w tą chorobę, to zwracanie do kibla wszystkiego, to codzienność. Teraz jak Ty nie popieram tego świata, jest sztuczny, straszne i smutny. Wygląda pięknie, jedynie z opakowania.

    • Z jednej strony wiem, że to choroba, a z drugiej cieżko jest mi to zrozumieć, bo sam zawsze walczyłem z jednym kilogramem więcej. Zwłaszcza w zimie. Choroba zaczyna się chyba w każdym przypadku wtedy, kiedy po prostu przestaje Cię to już cieszyć 🙂

  • są modelki i modelki … np. VS chętnie oglądam

    • Mam wrażenie, że dużą rolę odgrywa charakter, to że modelki nie boją się powiedzieć tego co naprawdę myślą. O ile oczywiście mogą. Bo co do ubioru, to raczej rzadko mają wybór.

  • Ale Tyś chyba nie poznał żadnej modelki 😉 Ja kilka znam i stwierdzam: to są osoby , które mają inne pasje, hobby, pomysły na życie, szczęśliwe związki. A że los sprawił, że są wysokie , chude i proporcjonalne? Cóż, postanowiły to wykorzystać!
    Z tym niejedzeniem: okej, kto zaczyna, ten je waciki 😀 Ale np.Anja Rubik mówi, że posądzanie jej o niejedzenie jest bzdurą, bo przy jej trybie życia, gdy non stop podróżuje, właściwie cały dzień, w przeciągu doby potrafi być w 2-3 miejscach na świecie, padłaby szybko, gdyby nie jadła. Nie dałaby rady pracować, bo , może nie uwierzysz – ale modeling to wyczerpujący zawód.
    Moje zdanie jest takie: kto widzi, że nie ma szans ze względu na swój wygląd i możliwości, ten po prostu niech się nie pcha na wybieg – zawsze może zostać fotomodelką.
    Druga sprawa: modelki są chude, bo to oszczędność materiału, to raz. Dwa: projektanci to zwykle ekscentryczni artyści, a tacy mają inne postrzeganie świata i ludzi.

    • Bardziej chodziło mi o stereotypowy model kobiety – modelki, wiesz; tej szczupłej, 1,70m+, itd. Co prawda nie wszystkie kobiety tak wyglądają, ale większość i dlatego modelka kojarzy nam się z takim obrazem. I dobrze, że osoby które mogą, ten fakt wykorzystują, o ile nie ma to związku z odrzuceniem tych, które się w ramy nie wpisują, bo są zbyt niskie, albo za grube. Pod tym względem fotomodelki mają trochę łatwiej, ale i tak nie jest to jakoś bardzo nagłaśniane.

      A co do projektantów, to Oni też w tym biznesie nieźle mieszają. Czasami mam wrażenie, że najbardziej.

      • No najbardziej projektanci1 kto, jak nie oni?:) To oni spełniają swoje wizje na modelkach. Fakt, modelki są coraz szczuplejsze. Cindy Crawford powiedziała, że gdyby była modelką w dzisiejszych czasach, musiałaby chyba umrzeć z głodu.

        • Całkiem ciekawe podejście, chociaż może lepiej bez tego umierania 😀 Ale dla człowieka, który ma ten normalny, 8 godzinny tryb pracy, tak to chyba wygląda.

  • Ja lubię oglądać dobre zdjęcia. Równie dobrze może to być modelka jak i matka z kenijskiej wioski czy wieszak retro na ubrania.

    • To też stereotyp, ale oglądając matkę z kenijskiej wioski jako modelkę, myślimy, że robi to pewnie, żeby uratować byt rodziny. O tej samej kobiecie, tylko z Europy mówimy, że robi to dla kasy.

  • Sporo racji w tym , co piszesz, jednak nie do końca. Zbyt dużo znam świetnych, mądrze myślących i z pasją w życiu dziewczyn, aby przyjmować tylko jeden odcień tej rzeczywistości. 🙂

    • Masz rację. Chyba byłem lekko wzburzony pisząc ten tekst. Wziąłem pod uwagę bardziej medialną stronę modelek, która jest śliska, bo nie mając z nimi kontaktu na co dzień, nie wiemy jak jest naprawdę.

  • Niefajne jest to, że chudość opanowała nastolatki, które sądząc, że to jest idealne, podążają za modą popadając w choroby. „Tęsknię” za modelkami z lat 90 i nawet teraz chętnie czytam co słychać u mojej ulubionej Cindy Crawford 🙂 Dobrze, że są też inteligentne dziewczyny takie jak Karlie Kloss, ktore wykorzystują swoją popularność dla ogółu robiąc coś dobrego – prowadzi vloga i ma fundację pomagającą dziewczynom w nauce programowania i osiąganiu sukcesu. To jest to. 🙂

    • Tym bardziej, że; „Facet nie pies..”, więc robią to głównie dla siebie i dla pieniędzy. A Cindy Crawford obala pewien rodzaj stereotypu i dobrze.
      Podziwiam nie tylko modelki takie jak Karlie Kloss, ale ten typ ludzi, którzy potrafią wykorzystać swój wizurunek do zrobienia czegoś dobrego dla innych 🙂

  • Oczami Humanistki

    Uważam, że w świecie modelingu powinna być różnorodność. Nie powinno się promować tylko chudych dziewczyn. z wymiarami 90x60x90. Czy kobieta z dużymi piersiami i szerokimi biodrami jest już jakimś gorszym sortem?

    • Ja, Ty i jeszcze parę, lub parenaście tysięcy ludzi tak uważa – co najmniej. Tylko nie wszystko niestety zależy od nas. Są jeszcze mieda, projektanci i hajs oczywiście, który musi się zgadzać. I w tym momencie przykład kobiety który podałaś ma niewielkie znaczenie :/