Skończ z tym porównywaniem

Żeby to było takie proste… Ale niestety nie jest. I to nie dlatego, że świat jest tak stworzony, nie dlatego, że nie da się tego zmienić. Nie da się od tak zakończyć czegoś co dzieje się od zawsze. Nie wiem, czy jesteście tego świadomi (bo szczerze mówiąc ja sam dotąd nie byłem), ale my po prostu mamy porównywanie wpojone do krwi. Przypomnijcie sobie chociażby ostatnią uroczystość rodzinną na której były dzieci (Tak, nawet te najmniejsze). Przecież każda ciotka w tym momencie patrzy na dziecko i mówi: „Jaki/a On/Ona śliczny/a. A jaką ma piękną buzię. Zupełnie jak mamusia.” I chociaż w tym momencie owa ciotka nie widzi nic złego w tym co powiedziała, to dziecko już koduje: Jestem jak mama. Patrzy na kobietę, które je urodziła i myśli sobie; Pewnie mam tak samo szczupłe nogi jak Ona. Albo; Pewnie w przyszłości też będę miała czerwone pasemka. O nie! Tylko nie to! Przecież ten kolor jest ohydny!

Tylko to jest jeszcze ten moment życie, gdzie rodzice, dziadkowie, wujkowie nie widzą, żeby robili coś złego. No, to za kilka lat dostaną za swoje, bo pójdzie dziecko do szkoły i wtedy dopiero się zacznie: Mamo, a Piotrek w szkole powiedział, że jestem jak deska. Mamo, co to znaczy? I wytłumacz teraz dziecku, że jest wyjątkowe, że nie można się porównywać, skoro w szkole dzieje się to na okrągło. Wojtek ma lepszy plecak niż Marek, ale za to Kacper ma dużo gorsze buty niż ja. 

Z resztą, dlaczego ja wyżywam się tylko na rodzicach? Przecież nauczyciele robią w szkołach to samo. No Zuzia, jak tam Twoje zadanie? Skończyłaś już, bo Piotrek zrobił je już dwie minuty temu. Cała klasa nie może czekać tylko na Ciebie. I w tym momencie cała praca rodziców w domu daje w łeb. Nieważne, że przez 6 lat powtarzałeś dziecku, że jest wyjątkowe, bo Ono poszło do szkoły i okazalo się, że jest ktoś lepszy od niego! Lepiej rysuje, lepiej ćwiczy na wf-ie. Szybciej rozwiązuje matmę itd. Czyli co? Wychodzi na to, że rodzice kłamią!

Nie jesteś taki jak…

Bo jesteś sobą! I dopóki tego nie zrozumiesz będziesz nieszczęśliwy. No chyba, że wolisz słuchać pięknej prezenterki z telewizji, która mówi, że średnia z ogólnopolskiej matury z matmy wyniosła 60%. A Ty jesteś poniżej, bo miałeś tylko 56%. Tylko wiesz co? Piotrek jest geniuszem matematycznym, Ani mama rowiązywała w domu zadania, bo jest nauczycielką, a Heniek miał opłacone korki przed maturą. Ty w tym czasie poświęcałeś dwie godziny dziennie na powtórkę materiału. Więc jeżeli nadal chcesz się z nimi porównywać, no to gratuluję. 

lustro

Całe szczęście, że czas naszej edukacji w miarę szybko mija i można pójść na studia. Tam nie ma już porównywania, bo nie ma czego porównywać. Tutaj każdy tylko trzęsię dupą, żeby nie spotkać kumpla z roku, który znowu zada Ci to samo pytanie co tydzień temu;

Jak tam Twoja praca?

Licencjacka, magisterska. W sumie, wszystko jedno! Przecież i tak jej jeszcze nie masz. Generalnie stwierdziłeś, że napiszesz ją na chillu i masz w dupie to, że Twoi koledzy z roku mają już skończone dwa pierwsze rodziały. Do czasu, aż nie spotkasz ich na uczelni i nie usłyszysz; Wojtek, jak tam Twoja praca?! A już zdecydowanie najgorsze pytanie jakie możesz usłyszeć to; A kiedy masz termin obrony?

A prawda jest taka, że przecież to Twoja praca, Twoja sprawa i Twoje życie, więc gówno mu do tego. Tym bardziej, że studenci piszą pracę na różny temat i najczęściej u różnych promotorów. Mają inne cele i inne metody badań. Poza tym każdy z nich, poza pisaniem ma przecież jeszcze swoje życie! Rodzinę, dzieci, dziewczynę, wolontariat i pracę. Każdy ma też inny system i inny czas pisania. Wojtek pisze pracę codziennie od 17 do 19, a Piotrek tylko w weekendy, bo w tygodniu pracuje. 

Błagam Was ludzie, ogarnijcie się! To jest tylko praca dyplomowa. Musisz ją napisać i musisz ją obronić – to tyle. Raczej nie będziesz na jej podstawie wychowywał dzieci, ani nie dowiesz się; Jak znaleźć prawdziwą miłość. Więc, czemu znowu to robisz? Czemu znowu się z kimś porównujesz?

Mam jedną prośbę. Jeśli czytasz ten tekst, to weź  go sobie do serca, albo jak chcesz wydrukuj i przyklej na ścianę. I skończ z tym porównywaniem. No chyba, że chcesz do końca życia być nieszczęśliwy!