Niepełnosprawny ma lepiej

Każdy z nas, niezależnie od tego kim jest w tym momencie swojego życia, jaką ma pozycję społeczną, czy status majątkowy urodził się biedny jak mysz kościelna. Każdy z nas przeszedł przez żmudny etap edukacji, bo ślepo wierzył, że to mu kiedyś coś da. Po dwunastu (a może trochę wiecej), latach edukacji okazało się, że szkoła była do niczego, nic z niej nie wynieśliśmy, praca to znalazła się przypadkiem i to nie w zawodzie a na spełnianie siebie i swoich marzeń, to nie masz co liczyć, bo Cię po prostu nie stać. I właśnie w takich momentach ludzie dostrzegają osoby niepełnosprawne. Niekoniecznie od razu te w stopniu znacznym, czy głębokim. Czasami po prostu są to osoby na wózku, albo osoby z lekką niepełnosprawnością, które wymagają pomocy tylko w wybranych aspektach życia. Ludzie patrzą na takiego niepełnosprawnego, któremu w zasadzie nic nie brakuje. Ma nowy wózek inwalidzki, nowe podręczniki w całości sfinansowane, nowy komputer do pracy w domu a do tego może pracować 32 godziny tygodniowo a i tak zapłacą mu za 40. Przecież to niesprawiedliwe, że niepełnosprawny ma lepiej!

Też chciałbym urodzić się niepełnosprawny

Zwłaszcza być niepełnosprawnym w szkole. Bo nie wiem czy wiecie, ale szkoła za niepełnosprawnych dostaje grubą kasę, którą potem musi oczywiście przeznaczyć na dostosowanie tym uczniom warunków do nauki. Ale to nie jeste w tym momencie ważne! Dlaczego? No, bo nie chodzi mi tu tylko o pieniądze, ale o to na co i dla kogo są przeznaczone. Bądźmy szczerzy, przecież każdy rodzic by chcial, żeby jego dziecko mialo jak najlepsze warunki do nauki. Dlatego co robią rodzice? Biją do psychologa. Mówią dziecku: „Zachowuj się tak, jakbyś nie wiedział o co chodzi i nawet jak będziesz znał odpowiedź na zadanie, to go nie rozwiązuj”. Po co? Żeby mieć „dys” w dzienniku i dostać orzeczenie. Problem zaczyna się wtedy, kiedy psycholog nie widzi takich podstaw, no bo wtedy trzeba iść od innego, najlepiej prywatnego, albo dać w łapę. W końcu coś mojemu dziecku od życia się należy!

A kto pomyślał o niepełnosprawnych?

Ale nie tych udawanych, tylko tych, którzy naprawdę są niepełnosprawni. Fizycznie, intelektualnie a czasem nawet jedno i drugie. Przecież Oni dostają takie samo orzeczenie (to co zrobią z nim ich rodzice, to już inna sprawa). Przecież Oni muszą z tą niepełnosprawnością żyć do końca życia a i tak często są ludźmi o wiele szczęśliwszymi od nas. Ktoś powie;” No dobra, ale przecież te niepełnosprawne dzieci mają stworzone dużo lepsze warunki. Przecież mogą iść do szkoły specjalnej, gdzie mają taki komfort nauki, takie możliwości rozowoju, których nie ma żadne pełnosprawne dziecko w ogólnodostępnej szkole.” I wiecie co jest najgorsze? Że trudno się z tym nie zgodzić. 

niepełnosprawny

Niepełnosprawny w szkole 

Nie wiem, czy byliście kiedyś w takiej szkole, która nieco stygmatyzująco nazywa się specjalną. Jeśli nie to żałujcie, bo jest na co popatrzeć! Sala do SI, do chydroterapii, do dogoterapii, Hipoterapia, Felinoterapia. A teraz wyobraźcie sobie wyposażenie tych sal i spróbujcie policzyć ile w to wszystko wpakowane jest kasy. Nienormalne, co nie? Przecież te dzieci nawet w połowie tego nie wykorzystają, bo ich poziom intelektualny na to nie pozwala! 

A teraz na poważnie; Zbadałbym iloraz inteligencji każdego, kto się pod takim zdaniem podpisze a potem go wyśmiał. Dlaczego? Bo uczniowe w szkole ogólnodostępnej mają tak naprawdę wszystko czego im do szczęścia potrzeba a i tak tego nie wykorzystują. I ja wiem, że fajnie by było mieć w szkole wannę z hydormasażem, albo łóżko wodne. Nie powiem, że wizja zajęć z Hipoterapii nie brzmi interesująco. Nawet bardzo! Tylko co mi z tego? Dla mnie takie zajęcia to była by pewnie tylko dobra zabawa i tyle. Dla niepełnosprawnych dzieci, to nie zabawa a ciężka rehabilitacja. Myślisz, że tak dobrze jest być niepełnosprawnym? Pomyłka!

Sam jesteś niepełnosprawny

Bo przez głowę Ci nie przeszło, że niepełnosprawność to choroba, której nie da się wyleczyć. Można chodzić na różne terapie i rehabilitacje. One naprawdę pomagają tym osobom lepiej funkcjonować!  Tylko, że niepełnosprawnym i tak jest się do końca życia. I wiecie; czasami tak sobie siedzę i się zastanawiam, kiedy w końcu zrozumiemy, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni!