Komunijny cyrk

Jest kilka takich dni w życiu każdego człowieka, które pamięta się (albo powinno się pamiętać) do końca życia, bo są po prostu dla nas ważne. Tutaj wymieniać by można długo, zaczynając od urodzin, przez osiemnastki, czy własne wesele. I tak jest w życiu każdego człowieka bez wyjątku, bo żeby dorosnąć trzeba przejść przez kolejny etap. W przypadku ludzi wierzących takim kluczowym etapem jest dzień Pierwszej Komunii Świętej. Brzmi pięknie, prawda? Szkoda tylko, że tak naprawdę jest to jeden, wielki, komunijny cyrk!

Cyrk na kółkach

Mówi się, że jest to jeden z najważniejszych dni w życiu każdego chrześcijanina, że to kolejny etap w życiu duchowym, że (podobno) Komunia to świadome przyjęcie Boga do swojego serca. No to ja się Was pytam, gdzie przy odstawianiu całej komunijnej szopki jest ta świadomość?! Bo przepraszam bardzo, ale to całe latanie, załatwianie sali, przymierzanie strojów i najważniejsze; kupowanie prezentów-jakoś mi się z Komunią nie łączy.

To po co o tym piszę? Bo tak to właśnie dzisiaj wygląda.  Człowiek się stara, wszystko planuje, zamawia, stroi salę, pilnuje, żeby dziecko miało wszystko ładnie uprane, uprasowane i przyszykowane. Po czym przychodzi dzień Komunii, a za oknem leje jak z cebra. Modlisz się więc (nie o to, żeby Twoje dziecko myślało w tym dniu, za co chce podziękować Bogu, ale…) o to, żeby Twoja pociecha niczego sobie przez przypadek nie ubrudziła. Już cieszysz się z faktu, że jesteście pod kościołem, kiedy patrząc na swoje dziecko, orientujesz się, że nie wygląda jak dziecko pierwszokomunijne, ale jak dalmatyńczyk. Nic tylko siąść i płakać…

komunia

Co ja teraz zrobię? Jak moje dziecko będzie wyglądało? I to wszystko przecież jeszcze będzie na zdjęciach i na filmie…który zobaczysz może raz, włożysz do szafy i zapomnisz, że istnieje. No dobra, my tu gadu gadu, ale…

Co z prezentem?

Bo to przecież jeszcze większy problem niż ten cały komunijny strój, sala, jedzenie, czy to wszystko razem wzięte. I jeszcze najlepiej, żeby było to coś wyjątkowego (patrz. wyjątkowo drogiego). No, bo przecież Komunię ma się raz w życiu, a dziecku trzeba dać prezent. I to nie byle jaki, żeby nie było pokrzywdzone i żeby dzieci w szkole się z niego nie nabijały. W końcu dla zaproszonych gości to też jest okazja do wykazania się; kto da więcej! Ten da laptopa, tamten PS3 a ktoś inny jeszcze skuter. Ludzie, litości!

Czy naprawdę jesteśmy aż tak niepełnosprawni intelektualnie, żeby myśleć, że dziecko w wieku 8 lat dzisiaj nie ma już swojego laptopa? Więc po co mu drugi? A skuter? Przecież jeszcze nawet nie może na nim jeździć! To jeszcze rower może bym zrozumiał, ale jak już to najlepiej ten za dwa tysiące. Genialny pomysł! Tym bardziej że za rok, czy dwa dziecko z niego wyrośnie i trzeba będzie kupić nowy. No dobra, ale ktoś powie; to nie, tamto nie. No, to co właściwie takiemu dziecku kupić? 

Czekoladę, bombonierkę, jakąś interesującą książkę, karty do gry, planszówkę (która notabene, nie kosztuje 50zł), a może po prostu medalik? Przecież tak na dobrą sprawę, wśród całej rodziny możesz być jedyną, wierzącą osobą, a dziecko potrzebuje wzoru i świadectwa. Komunia to nie parapetówka na nowym mieszkaniu. Ale i tu znajdą się upierdliwi, którzy będą twierdzili, że dziecko musi coś z Komunii zapamiętać, mieć jakąś pamiątkę.
Niech ma, ale niekoniecznie za dwa tysiące
Z resztą w takiej chwili największym prezentem powinien być dla nas sam Bóg, o ile jesteśmy tego świadomi…

Komunijny cyrk, komunijna porażka

Porażka, bo powiedzmy sobie szczerze, które z tych dzieci w wieku ośmiu lat jest świadome tego daru, który ma przyjąć? No właśnie… To teraz pytanie za 100 punktów; Po co posyłać na siłę ośmioletnie dziecko do komunii? Czy jest jakiś przepis, który mówi o tym, że dziecko nie może iść do komunii dwa, pięć, czy nawet dziesięć lat później? No, ale przecież jak nie pójdzie, to będzie gańba przed ludźmi… Czy nie lepiej by było, gdyby człowiek mógł w pełni świadomie przystąpić do tego sakramentu?

Wiara, jeśli jest częścią naszego życia, rozwija się przez cały czas. Dlatego tak ważne jest świadectwo wiary rodziców. To oni powinni być pierwszym wzorem dla dziecka na tej drodze.
Nie dajmy sobie wmówić, że sakrament Pierwszej Komunii Świętej ma sens tylko wtedy, kiedy jesteśmy tego świadomi. Bądźmy szczerzy; ile takich ośmioletnich dzieci jest?