Co ludzie powiedzą?

Człowiek jest istotą beznadziejną. I nie chodzi mi teraz o żaden Weltschmerz, czy tego typu inne dziwne sprawy, chociaż gdybym od tego na początku zaczął, to może ten tekst miałby jakiś sens. Niestety muszę Was rozczarować…Nie będzie dziś ani o języku polskim, ani o Weltschmerz. Po prostu nie chcę, żebyście wszyscy zaraz zasnęli. Zamiast tego proponuję Wam burzliwą dyskusję na temat tego; Co ludzie powiedzą?

Ale, żeby wszystko miało ręce i nogi, to zaczniemy od początku.

Jakiś niespełna miesiąc temu wpadł mi do głowy pomysł na genialny tekst! (oczywiście był on genialny tylko dla mnie). Opisałem tam moje perypetie z uczelnianego korytarza. Były tam chyba dosłownie wszystkie stereotypy jakie udało mi się usłyszeć na mój temat, w trakcie tych 15 lat mojej, jakże cudownej edukacji. Mając 1,65m wzrostu, mnóstwo piegów na twarzy, które w najcudowniejszym dla dziecka czasie (który niektórzy nazywają okresem dojrzewania) pokryły się z kolejnym cudem natury, czyli trądzikiem na twarzy i ochronę przeciwpancerną (słyszałem nieraz teksty typu: „Ściągnij ten zardzewiały hełm, wojna się już skończyła”), czyli rude włosy, nauczyłem się jednego;

Gówno mnie obchodzi co ludzie powiedzą

I życzę każdemu z Was takiego podejścia do sprawy, bo wiem, że niestety nie każdy tak ma. Największy problem w tym temacie mają oczywiście dorośli (czyli ludzie 18+). I to zarówno mężczyźni jak i kobiety. Różnica jest tylko taka, że wszystko zależy od sytuacji. No to przejdźmy w końcu do konkretów.

„Co ludzie powiedzą?” to największy problem płci pięknej. Zaskoczę Was pewnie teraz, ale najgorszym problemem nie jest tu kobiecy wygląd, ale to z kim się Ona zadaje. Możecie mówić, że to nieprawda! Że ja kłamię! Że obrażam kobiety. Uspokoję Was, mężczyzn zacznę obrażać za chwilę. 

Kobiety mają taką bardzo specyficzną tendencję, do ukrywania tego, czego (a raczej w tym wypadku), kogo się wstydzą. Jak się kobieta wstydzi w domu swojego kota, to ukryje kota, a jak się wstydzi przed koleżanką faceta, to ukryje faceta. Jego obecność, spotkanie a nawet zwykłą rozmowę, bo „Co sobie Jola pomyśli?”. Ach, to przerażenie w oczach, pot na czole i dym w nogach, bo trzeba wszystko wykombinować tak, żeby sobie koleżanka niczego specjalnego nie wyobrażała. Co z tego, że facet przyszedł tylko po zgubiony telefon komórkowy, albo zapytał o drogę. jeszcze pół biedy, jak jest wysoki, dobrze ubrany i w ogóle taki, że och i ach. Problem zaczyna się w momencie, kiedy chcesz dobrze, chcesz komuś pomóc, ale obracasz się i za plecami słyszysz śmiech koleżanek, które (z niewiadomych przyczyn) uważają , że ten człowiek to totalny fajtłapa, że no może i jest kulturalny, ale…„Widziałaś jak on wyglądał…?”.

Obracasz się, zaczynasz iść w swoją stronę. jeszcze tylko 3, 2, 1…(śmiech). Te najbardziej perfidne nie zaczekają nawet aż odejdziesz na bezpieczną odległość. Po prostu wyśmieją Cię (jak zwykle z niewiadomej przyczyny), w najbardziej nieodpowiednim momencie.

co ludzie powiedzą

I jak tu się nie przejmować tym co ludzie powiedzą?

Z resztą z mężczyznami sprawa wygląda bardzo podobnie. W sumie, to nawet tak samo, tylko inaczej.  Bo przecież mężczyźni są tacy prości. Jak im coś nie pasuje, to walą prostu z mostu i w ogóle nie przejmują się tym co ludzie o nich powiedzą. Dobry żart!

Pokażcie mi faceta, który nigdy w życiu nie przejął się tym co ludzie powiedzą o jego dziewczynie, narzeczonej, żonie a nawet nowo poznanej koleżance. No, cudów nie ma – takiego przypadku nie znajdziecie. Bo my, mężczyźni mamy prostą zasadę; „Po mnie możesz jechać ile wlezie (w tłumaczeniu na polskie; „Ile Ci się podoba”), ale od mojej rodziny, dziewczyny, czy przyjaciół; wara!” Bo nikt nie ma prawa obrażać moich najbliższych. I mimo, że mężczyźni najczęściej stwarzają takie pozory, jakby mieli wszystko totalnie w dupie, mimo tego, że doprowadzają tym swoje drugie połówki najczęściej do szału, to obojętnie, co by się nie działo, nie dadzą nikomu jeździć po swoich najbliższych. Niestety, ma to też swoje wady.

Jedną z tych najdotkliwszych jest fakt, że jak powiesz coś nieodpowiedniego na temat kobiety, to możesz po prostu dostać w pysk. I obawiam się, że żadne tłumaczenie w stylu: „Ale ja nie chciałem”, „Ja tak wcale nie myślę” tu nie pomoże. Tylko pytanie; Czy to ma sens? Czy ma sens za każdym razem dawać komuś w pysk, kiedy powie coś głupiego? Czy ma sens wdawać się w bezsensowne dyskusje i kłótnie, które i tak niewiele zmienią? W tym wypadku, niestety, tak samo mężczyźni, jak i kobiety mają z tym problem. 

To tylko gadanie

Obojętnie, czego byś na swój temat nie usłyszał, to tylko głupie gadanie. No dobra, może nie zawsze głupie, ale tak samo nie zawsze warto się nim przejmować. Czasami lepiej jest się po prostu zamknąć, obrócić na pięcie i pójść w swoją stronę. Tylko, że to wcale nie jest takie proste, bo tylko inteligentni ludzie potrafią podejść do tego z dystansem i nie przejmować się bez sensu tym, co ludzie powiedzą.