Jesteś za mały

„Jesteś za mały, za niski. No karzeł po prostu z Ciebie. Liliput taki, że szkoda gadać. Powiedz mi, co Ty w życiu chcesz robić? Bo z takim wzrostem to raczej wiele nie osiągniesz. Dosięgasz w ogóle do szafek w swoim pokoju?”

Podobno żyjemy w pięknych czasach, gdzie każdy może wyrazić swoje zdanie, gdzie każdy ma takie same prawa i obowiązki. Socjaliści też tak mówili i co z tego wyszło? Ale o czym ja w ogóle gadam. Przecież Hitler już dawno nie żyje, a skoro tak, to nie musimy się obawiać, że z niewiadomej przyczyny zostaniemy uznani za ludzi gorszej kategorii. Jedna wielka bzdura!

niski mężczyzna

Dzisiaj, za drzwiami naszego domu, dzieje się dokładnie to samo, co blisko sto lat temu. I mimo, że nie ma już zagrożenia zagazowania w piecu, to nadal ludzie uważają, że są bogami świata. Myślą, że skoro skończyli szkołę, to teraz mogą już w końcu oceniać; kto jest dobry a kto zły, kto na pewno będzie dobrym przyjacielem a kto nie, kto będzie dobrym pracownikiem a kto się po prostu do tego nie nadaje, bo jest za mały! Dzisiaj, żeby osiągnąć sukces (wróć), żeby osiągnąć w życiu cokolwiek, musisz mieć minimum te 1,70m wzrostu. A najlepiej, to by było jakbyś był jak Marcin Gortat – zwłaszcza, kiedy jesteś mężczyzną. Mówcie co chcecie, ale niski człowiek zawsze będzie miał przesrane;

– Nie grasz z nami w kosza, bo nie doskoczysz nawet do jego połowy.
– Nie weźmiemy Cię do drużyny, bo za wolno biegasz.
– Nie zagrasz głównej roli w przedstawieniu, bo nawet z widowni nikt Cię nie zobaczy.
– Ty chcesz wygłaszać referat? To czekaj zaraz Ci jeszcze taboret przyniosę.

Jesteś za mały!

Wiecie co się wpaja dzieciom do głów od najmłodszych lat? To, że ludzie są różni, że mogą inaczej wyglądać, że mają tez inny kolor skóry, są inaczej wychowani. Wmawia się, że wygląd zewnętrzny nie ma znaczenia, że wzrost nie ma znaczenia. A potem człowiek idzie do szkoły i dostaje z liścia w twarz (metaforycznie oczywiście). Wchodzi do klasy i słyszy: patrzcie na niego jaki kurdupel! Pewnie jadł za dużo masła i dlatego nie urósł. Bo jak w szóstej klasie nie masz metra pięćdziesiąt, to znaczy, że coś jest z tobą nie tak, albo po prostu nie nadajesz się do tego, żeby mówili o Tobie; mężczyzna, albo w skrajnych przypadkach nawet; człowiek!

Z resztą tu nie chodzi tylko o kolegów. No bądźmy szczerzy; jak nie urośniesz, to gdzie sobie dziewczynę znajdziesz? Przecież żadna Cię nie będzie chciała! Kobiety w tej materii mają się mimo wszystko trochę prościej, bo przecież o nich mówi się, że małe jest piękne. No i dzisiaj to przecież mężczyzna ma zabiegać o kobiece względy, więc jeśli jesteś mężczyzną, to nie masz wyboru – po prostu musisz mieć te metr siedemdziesiąt! I co z tego, że podobno miłość nie zna granic, jak i tak dziewczyny najczęściej wybierają sobie partnerów wyższych od siebie, bo podobno ma to jakiś związek z poczuciem bezpieczeństwa, czy coś takiego. Więc jak się okaże, że jesteś za mały, za niski, no to koniec miłości. Co mówicie? Że to nieprawda? No, to znajdźcie mi co najmniej pięć par, ze swojego najbliższego otoczenia, gdzie mężczyzna jest niższy od kobiety. Może wtedy wam uwierzę.


Ale o co właściwie z tym niskim wzrostem chodzi?


Chodzi jak zwykle o stereotypy! Bo jak jesteś niski, to nie znaczy jeszcze, że nie masz nic mądrego do powiedzenia, albo że nie możesz zostać jakąś znaczącą postacią ze świata polityki, czy show-biznesu. Pomijam już oczywiście fakt, że dla Twoich najbliższych niezależnie od tego ile będziesz miał wzrostu zawsze będziesz wielkim człowiekiem! Wystarczy tylko, żebyście otworzyli przeglądarkę, kliknęli dwa razy i już macie całą masę dowodów, a raczej ludzi na poparcie moich słów.
No dobra, wiem, że pewnie nie będzie wam się chciało szukać, albo macie jeszcze poza tym do zrobienia mnóstwo innych rzeczy, dlatego, żeby ułatwić wam sprawę, będę tak dobry, że podam wam to na tacy. Gotowi? No, to zaczynamy!

kobieta niska

Sławne, małe kobiety

Numer jeden na tej liście zajmują; kontrowersyjna nie tylko z powodu swojego wzrostu Maria Peszek oraz dużo mniej kontrowersyjna od niej, kobieta z wdziękiem, która potrafi się dobrze zaprezentować nie tylko w telewizji; Tatiana Okupnik. Obydwie panie mają, uwaga; 1,52m wzrostu. Powiedziałbym, że jeśli chodzi o wzrost, to szału nie ma, dupy nie urywa. Przejdźmy zatem do miejsca drugiego, gdzie również ex aequo znalazły się Jolanta Fraszyńska i Kylie Minogue. Zaskoczę was pewnie trzecim miejsce, bo na to dziś zasłużyła Lady Gaga z notą 155 cm wzrostu. Nieco więcej, bo aż o jeden centymetr przerosły ją Salma Hayek i Edyta Herbuś. A że miłość nie jedno ma imię i nie musi się tylko kojarzyć z serialem „M jak miłość„, to piąte miejsce należy do Katarzyny Cichopek – 158 cm. Mimo wszystko i tak najbardziej zaskoczyła mnie Beata Kozidrak i to nie żadną swoją piosenką, ale wzrostem – tylko 159 cm!
Ale, że małe kobiety i tak nie wzbudzają takiego szoku jak widok niskich mężczyzn, to teraz przedstawię wam listę 10 wspaniałych, którzy udowodnili, że nawet mały człowiek może w życiu bardzo wiele osiągnąć, właśnie dzięki temu, że jest mały! Zadziwiające prawda? Przed wami;

Sławni, mali mężczyźni

Numer jeden myślę, że was nie zdziwi, bo jest to znany wszystkim bardzo dobrze z telewizyjnego ekranu, genialny aktor komediowy – Danny DeVito , która ma jedynie 152 centymetry wzrostu, ale za to jaką sławę dzięki temu! Numer dwa, to znany wszystkim głównie z serialu „Ja to mam szczęście”Jacek Braciak – 163 cm. I ostatnie miejsce na podium zajmuje nie aktor, ale piosenkarz, znany Wam z hitu; Locked Out Of Heaven. Tak! To właśnie Bruno Mars, który ma jedyne 165 cm wzrostu, czyli mógłby być moim bratem 😀 O cały jeden centymetr przebił go Marcin Hycnar – całe 166 punktów właśnie dla niego! Piąte miejsce (nie wiem czemu) jest przez znane, małe-wielkie gwiazdy bardzo oblegane jeśli chodzi o mężczyzn. Tym miejscem muszą się podzielić; Marek Włodarczyk, Michał Piróg, Dustin Hoffman, Woody Allen oraz magiczny jak zwykle Daniel Radcliffe. Wszyscy oni mają po 167 cm wzrostu!

Mały, nie znaczy głupi

Tak, jakby wzrost miał być jakimś wyznacznikiem mądrości. Powiem wam więcej, że czasami jest właśnie utożsamiany z nie z mądrością a z głupotą. Sprawdza się, to zwłaszcza w przypadku gimnazjalistów, kiedy nauczyciele, chcąc pedagogicznie wpłynąć na wychowanka mówią; Wysoki jak brzoza a głupi jak koza. Coraz częściej jednak jest tak, że to nie kolega, koleżanka, szef, czy ktoś z rodziny zwraca uwagę na to, że jesteś mały. Robimy to my sami! Ubolewamy nad tym tak, jakby te 1,52m była największą tragedią życiową jaka komukolwiek mogła się przytrafić. Są gorsze tragedie życiowe. Są ludzie, którzy mają 1,80m i chorują na Schizofrenie, albo na Zespół Tourette’a. Chciałbyś tak żyć do końca swoich dni? No, widzisz. A oni muszą, nie mają wyboru, ale bardzo często okazują się dzięki swojej chorobie dużo dojrzalszymi jak na swój wiek i przede wszystkim dużo bardziej szczęśliwymi ludźmi. Może jednak warto nauczyć się cieszyć z małych rzeczy?

  • Bardzo mądry post! 🙂 Ja zawsze byłam uparta i mimo „jesteś za mała” zawsze robiłam co chciałam 😀 haha

    • Faktycznie, mali ludzie są często dużo bardziej uparci w tym co robią i nie przeszkadza im nawet ich wzrost.

      • Mi nie przeszkadzał 😀

  • Trzeba zawsze być sobą, niezależnie od stereotypów. Ważne jest jak człowiek sam się ocenia i co sobą reprezentuje. Zdanie innych może się przydać, ale nie powinno nas definiować.

    • I w tej prezentacji wzrost nie powinien nam przeszkadzać, ani też nikomu innemu.

  • To prawda, że „mali mają gorzej”… sama należę do tej grupy i mimo to, że jestem kobietą niejednokrotnie spotkałam się z kąśliwymi uwagami… I choć keidyś bardzo się przejmowałam, teraz lubię te swoje 161 cm wzrostu…!

    Dobry artykuł, w którym kolejny raz pokazujesz, że trzeba oderwać się od tych beznadziejnych stereotypów!

    Pozdrawiam ciepło,

    Panna Joanna

    • Patrz , a ja, że to mężczyźni z powodu wzrostu mają więcej kłopotów. Jak widać nie tylko. Myślę, że do niskiego wzrostu, jak do wszystkiego trzeba po prostu dorosnąć. Do oderwania się od stereotypów też 😉 Dziękuję Ci za miłe słowa i cieszę się, że mój artykuł kolejny raz Cię pozytywnie nastawił 🙂 Pozdrawiam Cię również i życzę miłego dnia 😉

  • Faktycznie osoby wysokie kojarzą nam się z władzą, niskich natomiast postrzegamy jako słabszych. Ja osobiście szczególnie nad tym ubolewam, ponieważ sama mam zaledwie 165cm wzrostu. 😉

    • Ja bym powiedział, że nie tyle z władzą, co z większą zaradnością życiową. A przecież to nawet sensu nie ma?

  • Fakt, chyba zgodzę się z tym, że niżsi mają gorzej. Jestem wysoka. Nigdy nie usłyszałam żadnego komentarza na temat mojego wzrostu. Ale wielokrotnie byłam świadkiem wyśmiewania niższych. Czemu? Nie mam pojęcia.

    • Żeby wysoki człowiek był wyśmiany, to musi się nie mieścić w drzwiach. Żeby wyśmiany był niski; wystarczy, że nie ma przysłowiowego 1,70m. Śmiejemy się dzisiaj z tego, co inne, bo wydaje nam się być gorsze od naszego. Tylko, czy to na pewno prawda?

  • Coś w tym jest, że niski mężczyzna narażony jest na większe trudności oraz głupie uwagi niż wyższy. ale czy wzrost tak naprawdę ma wpływ na inteligencję czy to, jaki jest człowiekiem? Nie! Chociaż być może, będzie w swoich dążeniach bardziej zdeterminowany;) Pozdrawiam!

    • W końcu mężczyzna, to głowa rodziny, więc musi być idealny we wszystkim (patrz. wzrost). Tylko, że ja śmiało mogę powiedzieć, że znam osoby, które noo, zaradnością nie grzeszą, pomimo swojego 1,80m. A niski człowiek? Powie sobie i innym; udowodnię wam, że dam radę – bo to w końcu prawda!

  • Ja tam nie mam nic przeciwko niskim ludziom. Wzrost to nie jest wyznacznik inteligencji. A niektórym z nogami do nieba jej zdecydowanie brakuje 😉 Nawet kojarzę blogerkę Pani Miniaturowa, mimo wzrostu… wymiata! Jest mega inteligentna, błyskotliwa i zabawna. Także wzrost nie ma najmniejszego znaczenia. 🙂

    • Wzrost jest tylko po to, żeby był i tyle 😉 Poza tym, są większe tragedie życiowe niż niski wzrost. Podałaś przykład Agaty, ale tak samo mógłbym podać przykład Renaty Orłowskiej. Jej nie przeszkadza żyć pełnią sił ani wzrost, ani wózek inwalidzki 😉

  • Nie znoszę stereotypów! Fajnie, że podałeś przykładowe znane osoby z niskim wzrostem 🙂 Pozdrawiam

    • W końcu nie wszystkie wielkie gwiazdy mają po 1,80m. Jak widać; szczęśliwi wzrostu nie liczą 😉

  • Jestem niska, ale nigdy nie odczulam dyskomfortu z tego powodu. Wydaje mi sie jednak, ze przypadku mezczyzn te stereotypy sa duzo mocniej zakorzenione. Maly oznacza slaby, gorszy…

    • Ja przez pewien czas miałem taki dyskomfort, ale jakoś tak w gimnazjum mi przeszło. Może dlatego, że w końcu spotkałem odpowiednich ludzi przez których czułem się akceptowany. Tylko, to trochę bez sensu i nie ma żadnych logicznych podstaw. W przypadku mężczyzn szczególnie warto z takimi stereotypami walczyć 😉

  • Jak już pisałam na fejsie – bardzo ciekawy temat!

    Przyznam, że nie znam za bardzo problemu niskości, bo zawsze byłam średniego wzrostu – nie najniższa w klasie, ale też nie najwyższa i było mi z tym dobrze 😉 Na całe szczęście chyba trafiłam na w miarę fajnych ludzi, bo nawet jak ktoś był niższy, to raczej się z niego nie wyśmiewano za wygląd itd 🙂

    Jednak masz rację, że wielu ludzi patrzy na wzrost. Jeszcze niski wzrost u kobiety przeważnie jest całkiem okej, bo przecież „małe jest piękne”, niestety faceci mają z tym znacznie gorzej i stereotypy sięgają głębiej. Dlatego cieszę się, że wypisałeś tyle przykładów niskich ludzi, którzy wiele osiągnęli – zawsze to na jakiś przytyk typu „Jesteś za mały” można odpowiedzieć, że Danny DeVito, Jacek Braciak i Bruno Mars też są mali, a jakoś nie powstrzymało ich to przed osiągnęciem sukcesu 😀

    • Miałaś szczęście, albo te niższe osoby w Twojej klasie je miały. Nie zawsze a raczej rzadko dzisiaj trafia się na tak tolerancyjnych ludzi.
      Kobiety mają z powodu wzrostu mniej przykrości, chociaż nie powiedziałbym, że wcale. No na przykład weźmy pod ostrzał świat mody. Tam przecież jak kobieta ma poniżej metra siedemdziesiąt, to nawet nie ma się co pokazywać. Krzywdzące, ale prawdziwe.
      Mężczyźni, no cóż…mają przesrane, bo akurat pod tym względem uważam, że dzisiejszy świat zbyt wiele od nich wymaga. Wzrost, oprócz tego, że łatwiej jest się wbić w sieciówkowy rozmiar nie daje tak naprawdę nam nic więcej wartościowego. Na szczęście, nawet w dzisiejszym świecie mediów i show biznesie nie brakuje niskich ludzi.

  • Małgorzata Ostańska

    Nigdy nie odczułam, że jestem osoba dosyć niską mam 165 cm wzrostu. Może mam szczęście.

    • Myślę, że po prostu znasz swoją wartość na tyle, że Ci to nie przeszkadza. Ale do tego też potrzeba czasu, żeby do takich wniosków dorosnąć.

  • LeonSiPL

    Mnie się wydaje, że ludzie ogólnie nie lubią skrajności, wolą mieć jakieś ustalone standardy i ich się trzymać.
    Ja wielokrotnie słyszałam kąśliwe uwagi odnośnie tego, że noszę szpilki, a przecież nie muszę sobie dodawać centymetrów (jakby to był powód…). Na zdjęciach szkolnych zawsze byłam ustawiana z chłopakami z tyłu, a w niektórych przedstawieniach nie brana pod uwagę, bo zaburzam średnią. Tak więc wysocy nie we wszystkim mają dobrze 😉

    • Z jednej strony nie lubimy skrajności a z drugiej sami do nich doprowadzamy. Standardy, standardami, ale nie sądzisz, że one bardziej krzywdzą niż pomagają? Bo jak ktoś od nich chociaż minimalnie odbiega, to już patrzą na niego krzywo. I jasne, że to samo dotyczy osób wysokich. Bo jak jest się za wysokim, to ludzie też, albo się z Ciebie śmieją, albo to wykorzystują.

      • LeonSiPL

        Jasne, zgadzam się. Sama nie lubię stereotypów, bo wolę coś poznać zanim to ocenię. Nie lubię sztywnych zasad i wzorców, bo one zabijają twórczość. Jednak ludzie często wykorzystują uproszczone wzorce myślowe, bo tak jest prościej. A z drugiej strony boją się inności (może niski i wysoki wzrost to nie do końca duża inność, ale zawsze), a strach generuje agresję.

        • W kwestii zasad i stereotypów, to ludzi zdecydowanie zbyt rzadko używają własnego rozumu. A potem się dziwią, że są nieszczęśliwi. Wzory są dobre, jak się z nich potrafi umiejętnie korzystać a nie papugować. Boimy się być inni, co oznacza, że boimy się być sobą a to już powoli podchodzi pod paranoje – co w sumie z agresją ma całkiem spory związek.

  • A ja tam zawsze byłam mała, chuda i dobrze mi z tym było! Jakoś strasznie nie urosłam (162cm) ale lubię swój wzrost i na pewno nie mam z tego powodu kompleksów 🙂

    • Mała, chuda…-zaczyna się prawie jak w jakiejś powieści kryminalnej 😀 Żartowałem – wybacz! Myślę, że własnie największym problemem jest nie zaakceptowanie małego siebie, ale zobaczenie tych pozytywnych stron, których trochę jednak jest 😉

  • No patrz, mam 168cm i myślałam, że jestem wysoka, a tu się okazuje, że niekoniecznie. 🙂 Myślę, że najważniejsze to zaakceptować siebie takim jakim się jest, bo o ile można wpłynąć na swoją wagę, to na wzrost raczej nie. 🙂 Dla mnie nie ma znaczenia kto jakiego jest wzrostu, ale masz rację, stereotypy mają się dobrze. Ludzie oceniali i oceniać będą. Grunt to się nie przejmować. 🙂

    • Wiesz, dla kogoś kto ma 1,50 będziesz wysoka 😀 Ale zaskoczę Cię, bo na swój wzrost pośrednio też można wpłynąć, tylko, że po pierwsze to wiąże się raczej z poważnymi zaburzeniami hormonu wzrostu. Po drugie; metoda łamania kości jest jednak bolesna. Dla jednych ważny będzie wzrost a dla drugich rozum 🙂

      • Coś tam słyszałam o jakimś rozciąganiu kończyn i hormonach wzrostu, jeśli od tego zależy zdrowie lub życie to trzeba. Mój sąsiad jest karłem, to bardzo fajny i mądry facet. I co z tego, że ma metr wzrostu? Ale fakt, trudno mu znaleźć kobietę. Jednak na to nie ma reguły. Niejeden wielki człowiek tez jest singlem. 🙂 Wzrost nie jest ważny, uroda też nie, człowiek musi mieć w sobie to coś co się spodoba. 🙂

        • Ale tylko w tym wypadku. Normalnie łamanie kończyń jest jeszcze bardzie niebezpieczne niż złamanie nogi na chodniku, bo łamią Ci kości w kilku miejcach i nie mozesz chodzić przez ponad pół roku a potem jest jeszcze długa rehabilitacja. No i nie masz pewności, że kości zrosną się tak jak trzeba. O czymś zapomniałem? A, no tak! Nie możesz chodzić.Mimo wszytsko mam nadziej,eze Twój sąsiad jednak kogoś znajdzie, ale nawet jeśli nie, to ,że przynajmniej jest szczęśliwy 🙂 Jak to mówią; Każda zmora, znajdzie swojego adoratora 😀

          • Już od samego czytania o tym bolą mnie nogi. Straszne. A sąsiad? Nie wiem czy kogoś znajdzie, ale rodzinę ma dużą i fajną. Chyba jest szczęśliwy. 🙂

          • Najważniejsze, że ma wsparcie. Reszta na pewno się ułoży, albo już ułożyła 😉

  • Najważniejsze, żeby siebie lubić. 🙂

  • Mam córkę, która choruje na karłowatość, więc zdanie „jesteś za mały/a” działa na mnie jak płachta na byka!
    U niej lekarze przewidują, że nie osiągnie nawet metra w życiu dorosłym…

    Pozdrawiam serdecznie!

    • Nie sądziłem, że aż tak trafię pod względem tego tekstu. Oczywiście wam nie zazdroszczę, ale też nie chcę wam współczuć. Po prostu wierzę w to, że razem dacie radę. Ludzie zawsze będą gadać i krzywo patrzeć, ale najważniejsze to mieć wolę walki. Wierzę, że Twoja córka ją ma!

  • Niski wzrost nie musi oznaczać, że nie możemy posiadać wielkiej charyzmy. 😉

    • Masz rację – nie musi, ale pomimo to mali ludzie nadal muszą światu dużo więcej udowadniać.

    • Może właśnie ta charyzma bierze się z tego, że niższe osoby (sama do gigantów nie należę) czują, że muszą się czymś wybić. Sama nie wiem skąd się bierze ten kult wysokości? To chyba relikt przeszłości, kiedy faceci latali po świecie z mieczami.

      • Mimo wszystko (obojętnie czy z mieczem, czy bez) nadal uważam, że czasami niskim mężczyznom lepiej jest się przebić przez tłum. Na szczęście dzisiaj nikt już z mieczami nie lata, ale jakby tak, no to wiesz; zwinność i te sprawy. Pod tym względem mali mają się lepiej 😉

        • No, coś w tym jest 🙂

  • zielam

    Z tego co zaobserwowałem – niski wzrost jest czesto rekompensowany siłą osobowości.

    Ja, jako posiadscz 185cm jestem w zasięgu części lamp, instalacji przysufitowych, krokwi, belek, a nawet znaków drogowych. A nic tak nie pobudza krążenia jak dzwon z zaskoczenia:) To taka cena za luksus sięgania do górnych szafek ;p

    • No faktycznie, niscy ludzie mają pod tym względem o wiele lepiej. No i nie mają zazwyczaj takiego problemu, że nie zmieszczą się np. w tramwaju jak jest ciasno 😀
      O pobudzaniu krążenia niestety nie mam zbyt dużej wiedzy, ale nieźle rymujesz 😛

    • Za to z łatwością czyta się książki przez ramię innej osoby 😀

      • I nie trzeba wtedy taszczyć swojej 😀

  • Niskie osoby osiągają o wiele więcej. Pokutuje ten głupi stereotyp i niskie osoby chcą pokazać, że czas go obalić. 🙂

    • I z jednej strony źle, że stereotyp nadal się utrzymuje a z drugiej; to dzięki niemu osoby małe udowadniają swoją wartość. Szkoda tylko, że w odpowiedzi na poniżenie.

  • Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie spotkałam sie z oceną sukcesu czy umiejętności poprzez wysokość. Być może w modelingu gra to dużą rolę, ale w innych branżach? Nie uważam, że ma to jakikolwiek wpływ.

    • A przy rozmowie kwalifikacyjnej? Owszem, nie zawsze, ale zdarza się, że się pracodawcy możesz nie spodobać, bo jesteś za mały. Oczywiście prosto w twarz Ci tego nie powie, tylko będzie się wykręcał na milion innych sposobów.

  • eeeh, moja teściowa jak włożyć chociaż mały obcasik to jest wyższa od teścia, nic by w tym złego nie było, gdyby nie to, że w związku z tym się ciągle pochyla. albo jest zgarbiona, albo ma ugięte nogi w kolanach. komedia! a wiecie jak to na zdjęciach wygląda jak ona ma taką pozę?!

    • Wesz, to zależy od tego , kto tu tak naprawdę ma problem z akceptacją wzrostu 😉 Zdjęć, co prawda nie widziałem, ale mogę sobie wyobrażać, że dla obcej osoby, która patrzy na to z boku wygląda to dosyć zabawnie. Grunt, to w takiej sytuacji nie parsknąć śmiechem 😀

      • no wlasnie… i widzisz jak ja mam cieżko… yle lat a ja sie nie przyzwyczailam… i ciagle mam ochote parsknąć 😀

        • Na pocieszenie powiem Ci, że ja też nie wiem, czy bym się przyzwyczaił 😀

  • Małe jest piękne i juz zdania nie zmienię 🙂 A stereotypy…. uprzedzenia gdzie byś nie spojrzał wszędzie ich pełno 🙂

    • No to w takim razie jesteśmy w dwójkę 😉 Stereotypy zawsze będą, ale warto walczyć o to, żeby było ich chociaż trochę mniej 🙂

      • Patrz chociażby na Prince – zobacz ile milionów ludzi go podziwia i kocha 🙂

        • Dokładnie. To przykład na to, że jak się chce to wszystko można 😉

  • Też jestem mała i nigdy mi to nie przeszkadzał. Nawet jak ktoś próbował się z tego śmiać, zawsze miałam jakąś odpowiedź (niski wzrost los zrekompensował ciętą ripostą). Poza tym – małe jest piękne, w sam raz do przytulania itp. 😉 Zawsze trzeba szukać pozytywnych stron.
    Zaś co do facetów o niskim wzroście i związków. Cóż, jest dużo niskich kobiet, to po pierwsze. Po drugie zaś jak ktoś się zakocha, to nie będzie to miało zbyt wielkiego znaczenia. Co prawda nie kojarzę par, gdzie facet byłby niższy, ale znam sporo, gdzie para jest równego wzrostu i się dogadują, nawet kiedy ona założy szpilki 🙂

    • Po prostu zaakceptowałaś siebie i to jest najważniejsze. Z pozytywnych stron można jeszcze dodać, że małemu człowiekowi prościej jest się zmieścić w ciężko dostępnych miejscach 😀
      Osobiście znam kilku mężczyzn o niższym wzroście, gdzie dziewczyna jest o dobrych parę centymetrów wyższa. Najważniejsze jednak jest to, żeby mieć przy sobie ludzi, którzy na takie szczegóły jak wzrost nie zwracają uwagi 🙂

      • Tak, o tym faktycznie zapomniałam 🙂
        Wiesz, po prostu dostałam mądrość, która pozwala mi odróżnić rzeczy, które mogę zmienić od tych, których nie mogę. Wzrost należy do tej drugiej kategorii. No i mogę nosić szpilki na takim obcasie, jaki tylko mi się spodoba 😉

        • Taak, wysokie szpilki, to na pewno pozytywny aspekt bycia niskim. Szkoda tylko, że nie wymyślili jeszcze takich butów dla facetów 😀

          • Wymyślili… widziałam facetów w butach na podwyższanej koturnie. Szczerze – bardzo nie polecam -_-

          • Jak widać, głupota nie zna granic..

  • No to w porównaniu z przywołanymi przez Ciebie paniami, to wielkolud ze mnie. 🙂 Mogę sobie za to przybić piątkę z powyższymi panami.
    A stereotypy są niestety obecne w codziennym życiu. Tak, jak piszesz, niby się mówi (i dzieci uczy od lat najmłodszych), że wzrost, czy każda inna cecha zewnętrzna nie są najważniejsze, a wcześniej czy później następuje zderzenie z rzeczywistością. Grunt, by w tym wszystkim, mimo wszystko lubić siebie, bo w końcu każdy z nas jest wyjątkowy.

    • Zapomniałaś dodać „bolesne” zderzenie z rzeczywistością. Niestety mimo naszych najszczerszych chęci dużo robi pierwsze wrażenie, gdzie patrzy się na wygląd zewnętrzny. Tylko, że pod tym względem akurat wielu ludzi jest podobnych a wewnątrz, jak piszesz, każdy jest wyjątkowy 🙂

  • Nigdy nie oceniałam możliwości przez pryzmat wzrostu i dopiero przez ten post zaczęłam się zastanawiać czy ktokolwiek z mojego otoczenia tak robi/robił i nie przypominam sobie. Oczywiście miałam niskie osoby w klasie ale to one bardziej narzekały na swój wzrost niż inni a jedna z moich koleżanek o wzroście 1,55 m grała ze mną w koszykówkę i była naprawdę dobra 😉

    • Cieszę się, że skłoniłem Cię do takich przemyśleń 😉 Jak już pisałem, prawda jest taka, że czasami to same niskie osoby, przez to, że wspominają o swoim wzroście dają się zauważyć, bo tak normalnie nikt by na to uwagi nie zwrócił. Ale mentalność niestety mamy taką, że niski oznacza gorszy. Jak widać na przykładzie Twojej koleżanki to tylko stereotyp 😉

  • W sławnych małych kobietach zapomniałeś mnie dopisać – 133cm wyśmienitej, niesamowicie skromnej blogerki 😀 hahahha A tak na poważnie, to facetów się teraz „hoduje” w kulcie wysokości, bo wciąż tkwią w nas biologiczne uwarunkowania, duży, znaczy, że da radę upolować minso na obiad i inne takie bzdury. Duży = zdrowy. Duży = silny. To pierwotny instynkt jest podstawą takich stereotypów.

    • Przez skromność nie zaprzeczę, że zapomniałem 😀 Wiesz, wydaje mi się, że dzisiaj ten pęd przetrwania przeniósł się na markety, gdzie niski facet jest w stanie przecisnąć się przez kolejki kobiet 1,70+, żeby zdobyć mięso na obiad. Nie wiem, czy biologiczne uwarunkowania mają tu jakieś znaczenie, ale tak to sobie tłumaczę 😀

  • Ma to drugą stronę – od małego mój syn słyszy, że jak to taki duży chłopczyk, a nie umie mówić (rok), powiedzieć dziękuję czy korzystać z nocnika (dwa lata), pisać i czytać (5 lat)… A przecież jest tylko większy niż rówieśnicy, a nie starszy! Dziś ma 8 lat i wzrost 11-latka… Ale tylko wzrost.

    • ludzie chyba naprawdę nie rozróżniają, że wzrost nie ma nic wspólnego z rozwojem emocjonalnym, czy intelektualnym dziecka. Czasami sobie myślę, że rzeczywiście połowę ludzkości przydało by się wysłać na pedagogikę i nauczyć, że KAŻDE dziecko rozwija się indywidualnie i rośnie też 🙂

  • a nieładnie pominąłeś wielkich małych polityków … tak czekałem na ten rozdział. A tak na poważanie wysoki czy niski – niski chce być wysoki, wysoki chce być niższy i tak w kółko się zastanawiają bez końca, co lepsze, zamartwiają się i po co?

    • Pominąłem to specjalnie, żebyś tym mógł się w tym temacie wypowiedzieć. A tak na poważnie, to nie chcę się mieszać w politykę na tym blogu – przynajmniej nie tak mocno. Tak już jest, że każdy chcąc być szczęśliwy zazdrości innym – w tym wypadku wzrostu.

  • Smutne strasznie jest to, że mamy tendencję do oceniania ludzi po wyglądzie i przypinania innym z tego tytułu etykietek. Też do najwyższych osób nie należę (choć w porównaniu z przytoczonymi przez Ciebie damskimi przykładami moje 164 cm to sporo), ale nigdy nie miałam z tego powodu kompleksów.

    • Nie wiem, czy 1,64 to sporo, czy nie sporo. Ciężko oceniać. Dobrze, że odpisuję Ci na ten komentarz dopiero teraz, bo wczoraj wróciłem z warsztatów w Szkole Specjalnej, gdzie koleżanka z sąsiedniego wydziału miała dokładnie 1,52. Studiuje Pedagogikę Specjalną. Myślę, że tutaj nie trzeba już wiele wyjaśniać 🙂