Tradycja to rzecz święta

Bądźmy szczerzy; czy jest tutaj ktoś kto wyobraża sobie życie bez nich? Zwłaszcza, że tradycje praktycznie od zawsze były wpisane w nasz styl życia. Oczywiście większość z nich nie jest żadną świętością, której nie można by było zmienić a pomimo to, siedzimy w nich od dawien dawna po uszy, tak jak te świnki taplające się w błotku; bo jest im tam tak ciepło i wygodnie. No dobra, będąc szczerym to mało mnie obchodzi co czują świnie siedzące w błocie, chociaż powiem wam, że dość często człowieka się do nich porównuje. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego? Wydaje mi się, że człowiek (zwłaszcza ten współczesny) chce się trochę do tej świni upodobnić; zrobić tylko to co trzeba (czyli możliwie jak najmniej) apotem taplać się znowu w swoim ciepłym błotku. Takie tam  całkiem wygodne przyzwyczajenie, czy inaczej; tradycja!

Chcemy tego, czy nie, tradycje nas w pewien sposób wychowują. Pytanie tylko jak? No, bo jeśli tradycja ma być rzeczą świętą, czyli inaczej błogosławioną, (a błogosławiony w tłumaczeniu biblijnym znaczy szczęśliwy), to znaczy, że generalnie jest czymś dobrym! Tylko, czy naprawdę tradycje sprawiają, że jesteśmy szczęśliwi? Czy może przypadkiem tylko nam się tak wydaje? Nie do tego stopnia, żebyśmy zaraz musieli iść się leczyć, spokojnie. Tak po prostu po ludzku, coś nam się wydaje, bo nie widzimy żadnej innej, lepszej opcji. 

Tradycje na pewno ułatwiają nam zapamiętywanie pewnych faktów z historii, ale i z życie codziennego. Weźmy na przykład taki pochód pierwszomajowy, czy spacer z rodziną w słoneczną niedzielę. Na pierwszy rzut oka wszystko fajnie, no bo uczczenie tradycji, przekazywanie jej kolejnym pokoleniom, czy jeśli chodzi o ten spacer – poszerzenie więzów rodzinnych. Moim skromnym zdaniem; nuda, nuda i jeszcze raz nuda! Idziesz piąty, dziesiąty, czy pięćdziesiąty raz, tą samą trasą, słyszysz te same od lat komentarze znajomych, nawet koszulę z tej okazji ubrałeś tą samą, co rok temu. W dodatku nie wiem jak wy, aleja jak patrzę na wszystkie te pochody, to mam wrażenie, że co roku o tej samej porze odbywa się jakiś jeden wielki pogrzeb na cześć naszego narodu! A przecież wystarczyłaby drobna zmiana, powiedzmy kolorowy krawat, zamiast szarego, czy czarnego. Kto powiedział, że to kolor czarny musi być tym odświętnym? To kolejna bzdura, którą daliśmy sobie wcisnąć do głowy. Z resztą nie jedyna, bo takich przykładów mógłbym mnożyć w milionach. Problem w tym, że nie wystarczyłoby mi czasu a wy zasnęlibyście (jak to zwykle bywa) w najważniejszej chwili pod koniec tego posta. Dlatego zdecydowałem się wam przedstawić pięć najciekawszych moim zdaniem przykładów. Gotowi? No to zaczynamy!

1. Tradycje świąteczne – Wielkanoc

Ludzie zachowują się dosłownie tak jak te barany, które na skalę masową są sprzedawane w marketach. Zawsze na dwa dni przed świętami są tam takie kolejki, jakby szykowała się jakaś apokalipsa. Pewnie teraz się z tego śmiejecie, ale dam sobie głowę uciąć, że przykład, który opisuję dotyczy co najmniej 8/10 waszych sąsiadów. A najbardziej to mi się chce śmiać jak widzę te po brzegi wypełnione zakupami koszyki sklepowe i zastanawiam się; gdzie Ci ludzie muszą mieszkać, że mają takie wielkie lodówki.

Trochę innym przykładem, ale nadal w tym samym klimacie są oczywiście święconki! Jedna z najbardziej komicznych scen jakie w trakcie całego roku można zobaczyć w kościele. Ludzie z koszami, prawie takimi jak te sklepowe, przepychającymi się, żeby tylko woda święcona nie ominęła ich jajeczek. Ludzie myślą, że szopkę to można zobaczyć w kościele tylko w Boże Narodzenie a tu proszę!

2. Tradycyjna kuchnia śląska.

Jak już jesteśmy przy temacie jedzenia, to nie mogę, no prostu nie mogę nie wspomnieć o tradycyjnym, śląskim obiedzie; rosół a na drugie oczywiście, kluski, rolada i modro kapusta. A no tak! Jeszcze jedno! Uroczysty obiad musi się odbyć w niedzielę o godzinie 13:00, bo inaczej życie traci sens.

Mieszkam na Śląsku od urodzenia, czyli od 22 lat. Od 22 lat w niedzielę obiad jemy w domu wtedy, kiedy jesteśmy głodni. Tym bardziej, że jeśli wstałem o 10:00 i nie wyjdę z domu bez śniadania, to jaki sens ma jeść za dwie godziny obiad? No chyba, że w waszym przypadku w grę wchodzi teściowa, to już co innego.

3. Tradycyjny model edukacji

No to się teraz w końcu wyżyję. Tyle rzeczy mnie w dzisiejszej tradycyjnej szkole wkurza, że nie wiem od czego zacząć, chociaż wypadałoby od początku. No dobra, zacznijmy może od tego, że już sam fakt zajęć odbywających się w szkole jest irytujący, no bo jak można mówić na lekcji o paprociach oglądając rysunki w podręczniku? Porażka co nie? Jeszcze połowa na lekcji zasypia, bo mózg ludzki przyswaja informacje do 15 minut a lekcja trwa 45! Nie wspomnę już o tym, że samym wejściem do klasy można sobie popsuć humor, kiedy po udanym weekendzie masz ochotę skakać do sufity a nauczyciel każe Ci siadać w ławce. Jakby tego było mało; plecami do kolegi. No, totalny brak kultury. A kiedy w końcu z nudy, chcesz nauczyciela zapytać o to dlaczego w sumie krokusy nie rosną w lecie słyszysz w odpowiedzi tylko: „Cisza! Teraz ja mówię.”

4.Tradycyjne powitanie

W stylu; „Cześć. Jestem Dawid”. No po prostu porażka… Spróbujcie sobie wyobrazić ilu ludzi na świecie ma na imię Dawid i wszyscy przedstawiają się tak samo! Jeśli nie masz tak jak ja, fotograficznej pamięci do twarzy, to szykuj się na swój koniec. A na randkę, zwłaszcza kolejną, to na Twoim miejscu już bym się w ogóle nie wybierał, bo wyobraź sobie co się stanie jak pomylisz imiona? Myślę, że dosyć jasno przedstawiłem wam powód dla którego powinniśmy popracować nad sposobem przedstawiania się.

5.Tradycyjny ubiór

garnitur

Ale, żeby nie było, że to tylko kobiety są taki złe, to na koniec jeszcze kilka słów o tym dlaczego warto ubierać się inaczej niż wszyscy twoi kumple z branży.  Wyobraź sobie, że idziesz do korpo na rozmowę w sprawie pracy i o dziwo ją dostajesz. Idziesz do swojego nowego gabinetu, gdzie na progu czeka na Ciebie twoja przemiła asystentka. Niestety, ku Twojemu rozczarowaniu, po pierwszym uśmiechu pojawia się słodkie, doprowadzające Cię do szału: „Cześć Kamil, niezła marynarka”. Myślisz sobie; O co chodzi? Jaki Kamil?! Po chwili sekretarka przeprasza Cię, ale przypadkowo pomyliła Cię z poprzednim pracownikiem. A wystarczyło ubrać inną niż wszyscy koszulę.

Tradycja to rzecz święta

Ale nie zawsze! Nie zawsze rozwiązania, czy zwyczaje naszych dziadków, czy pradziadków będą dobre w naszej sytuacji. Zwłaszcza, że oni urodzili się 60 lat temu, kiedy powiedzenie: „Po bułki do sklepu” nie wywoływało u nikogo głupiego uśmiechu. Ludzie się zmieniają a razem z nimi zmieniają się czasy, zainteresowania, poglądy na życie, no i oczywiście technologia! Dlatego nie zawsze i nie wszędzie tradycja to rzecz święta!