Obrażać też trzeba umieć

Ja się wcale nie obrażam, ja po prostu strzelam focha, bo tak jest prościej…dla wszystkich. Dla mnie, bo nie muszę Ci znowu tłumaczyć po raz dziesiąty, jak głupio się zachowałeś. Dla Ciebie, bo przynajmniej nie musisz się męczyć, słuchając mnie, żeby cokolwiek zrozumieć. Dla całej reszty świata, bo nie będą się przynajmniej głupkowato gapić i pytać: Ale co właściwie takiego się Ano, stało się, to, że dzisiaj ludzie nie potrafią ani się uśmiechać, ani rozmawiać, ani nawet się w inteligentny sposób obrażać. Kiedy brakuje im słów walą prosto z mostu:  bo jesteś głupi. W sumie to i tak lepsze niż usłyszeć od kobiety: „Ty znowu nic nie rozumiesz”. Tylko, że kobieta mówi tak po, to, żeby Cię nie obrazić a mężczyzna powie Ci jak jest: „Jesteś głupi i tyle!” – no to się dowiedziałeś.

Trzeba wiedzieć jak obrażać

Pełen dziwnych, niezrozumiałych emocji, wracasz do domu i zastanawiasz się nad głębią wyrażenia „jesteś głupi”. No, bo tak naprawdę, to nie dowiedziałeś się o co chodziło. I nigdy już się tego nie dowiesz. Możesz tylko głośno myśleć nad tym, że poziom ludzkiej głupoty Cię przeraża, dedukując, kiedy w końcu sięgnie zenitu. Ale Ty nie chcesz dać za wygraną i dalej brniesz w zaparte. Na waszym kolejnym spotkaniu (mniej lub bardziej przypadkowym) pytasz się więc twojego znajomego, co w zasadzie miał na myśli, mówiąc Ci, że jesteś głupi. Kolega patrzy się tak na Ciebie i zastanawia się: Czego on właściwie ode mnie chce? Czy ja się niejasno wyraziłem? Może trzeba mu to powiedzieć bardziej dobitnie? I zaczyna się wiązanka…

file0001432978570

Ja wiem, że z perspektywy czytelnika, użytkownika fejsa itd. to wszystko brzmi bardzo zabawnie, ale tak naprawdę, to wcale zabawne nie jest. Przypomnijcie sobie tylko, ile razy w życiu spotkaliście się z sytuacją, w której ktoś się na was zdenerwował, więc zaczął was wyzywać od nieudaczników, debili itd. Myślę, że większej ilości epitetów nie muszę tu przytaczać. Nie potrzeba też żadnej większej filozofii, do tego, żeby domyślić się, że najczęściej takie cudowne określenia padają z ust ludzi dorosłych, albo też takich, którzy dorosłymi się czują. Ale, że nie wolno wszystkich ładować do jednego wora, to podzielmy sobie ludzi na trzy kategorie.

1)Szczery aż do bólu
2)Krętacz
3)Z drugiej ręki

Ten typ tak ma

Ten szczery do bólu człowiek, tak naprawdę przez większość czasu z tobą spędzonego jest taki cicho-ciemny. Niby, coś tam ma do powiedzenia i niby odpowiada na twoje pytania, ale tak naprawdę, to próbuje skrzętnie ukryć to, że twoje zdanie wcale mu się nie podoba. Toleruje Cię, ale tylko do czasu, kiedy uderzysz w jego czuły punkt. Niech to będzie na przykład: zupka chińska. Gadacie o nich bez przerwy, ale ty dlatego, że chcesz się dowiedzieć, co właściwie jest w nich cudownego, oprócz widocznych wyprysków na twarzy, a on dlatego, że uważa to za najpraktyczniejszy posiłek jaki człowiek mógł wymyślić. I wszystko jest w porządku do momentu, kiedy wchodzicie razem do sklepu. Przy kasie okazuje się, że on kupił tą z tzw. górnej półki, a ty pierwszą z brzegu, bo nie zauważyłeś żadnej różnicy. Patrzysz na kumpla, który ma nadzwyczaj dziwny wyraz twarzy w tym momencie a on w śmiech: „Hahaha. Jaki idiota, kupił tą czerwoną. Przecież wiadomo, że to dziadostwo.”  No cóż przynajmniej poza kupnem dziadostwa dowiedziałeś się z kim masz do czynienia.

hands-talking-1311915

Trzeba wiedzieć za co obrażać, a za co nie

Są też ludzie, którzy za nic w świecie nie powiedzą Ci , co myślą, bo albo za bardzo będzie zależało im na waszej pseudo-znajomości. Bo pochodzą z dobrego domu, bo wasi dziadkowie się znają, albo po prostu dlatego, że masz kupę kasy i warto się z tobą zadawać. Na wszystkie pytania będę odpowiadać: no nie wiem, nie jestem przekonany, może kupimy chipsy innym razem. Kombinują jak koń pod górę, żeby tylko nie powiedzieć, że coś im nie pasuje. Kręcą się i wykręcają najczęściej tekstami typu: „Czekaj chwilę, tylko odpiszę na sms’a”, żeby potem móc przejść do porządku dziennego:

Przepraszam, o co pytałeś?”
„Wiesz co, już zapomniałem”
Także tego, noo…prawdy się od nich nie dowiesz a i tak obrobią ci dupę za rogiem.

Nie każdy człowiek boraza się bez sensu

Na szczęście są jeszcze na świecie, poza przyjaciółmi, ludzie zupełnie przypadkowi, których możesz spotkać dosłownie wszędzie; na przystanku, w osiedlowym kiosku, czy nawet wynosząc śmieci. Rozmowa jak zwykle zaczyna się od pogody, bo wczoraj to tak padało, że nawet z domu nie wychodziłem. A właśnie nie zgadniesz co się stało. Podsłuchałem ostatnio rozmowę tego Jurka z trzeciego piętra, bo akurat przyszedł, do naszego Piotrka. W życiu bym nie pomyślał, że Ci kowalscy nie mają na tyle rozumu, żeby dziecku nie powiedzieć, które zupki chińskie warto kupować, żeby się nie zatruło. Przecież to skrajna nieodpowiedzialność! Ci rodzice naprawdę muszą mieć nierówno pod sufitem.


W końcu z drugiej ręki zawsze łatwiej jest uzyskać informację a wszystkie złe nawyki wynosi się z domu.